Wasyl Łomaczenko w lutym spotka się z niepokonanym Suarezem?
Wiemy już, że listopad nie wypali, Wasyl Łomaczenko (18-3, 12 KO) nie porzuca jednak pomysłu o powrocie. I niewykluczone, że wróci także pod skrzydła legendarnego Boba Aruma, który promował go przez całą zawodową karierę.
Pierwotnie celem była walka z Emanuelem Navarrete, lecz ten przegrał unifikację trzech mistrzowskich pasów wagi super piórkowej z O'Shaquie Fosterem (26-3, 12 KO). Teraz więc to on stał się priorytetem dla Ukraińca. Ale nie od razu, po długiej przerwie "Matrix" ma stoczyć inną, nieco łatwiejszą walkę.
- Pewnego dnia obudziłem się i pomyślałem: "mam 38 lat i muszę jeszcze raz spróbować zostać niekwestionowanym mistrzem". Bo jeśli poczekam jeszcze dwa-trzy lata, będzie już za późno. Dlatego podjąłem decyzję o powrocie na ring. W pewnym momencie byłem już zmęczony boksem, lecz znów za nim zatęskniłem. Waga lekka nigdy nie była moją naturalną dywizją, wracam więc do limitu 59 kilogramów. To moje naturalne środowisko. W przyszłym roku zawalczę i sprawdzę moją formę. W tym momencie wszystko wygląda bardzo dobrze, ale po dwumiesięcznym obozie różne rzeczy mogą się wydarzyć - mówi dawny lider zestawień P4P.
W tej chwili wszystko wskazuje na to, że Łomaczenko wystąpi w lutym, a jego pierwszym po powrocie ze sportowej emerytury przeciwnikiem będzie Charly Suarez (19-0, 11 KO).
- Być może zaboksuję właśnie z Suarezem. A po tej powrotnej walce po prostu zobaczę jak się zaprezentowałem i jak czułem się w ringu. Chcę wchodzić w to wszystko powoli, bez zbędnego pośpiechu, a potem sprawdzić swój organizm w oficjalnym pojedynku, bo ten zawsze wygląda nieco inaczej niż sparingi. Jeśli wszystko będzie OK, bardzo chętnie spotkam się potem z Fosterem - dodał Łomaczenko.
- Wasyl popracował w Portoryko i jest w dobrej formie fizycznej. Mam dla niego wiele szacunku, podobnie jak do jego ojca, który rozumie boks dużo lepiej niż ja, a ja się na nim znam. Wasyl chce unifikować pasy wagi super piórkowej i skupia się tylko na tym. W walce powrotnej prawdopodobnie zmierzy się z Suarezem, a potem, miejmy nadzieję, w mistrzowskiej walce z Fosterem - wtrącił Arum, szef stajni Top Rank.

Too little, too late. Potwierdza się, że mistrzem trzeba być w ringu i poza nim. Łomaczenko miał wszystko, żeby być kimś takim jak Usyk, ale nikim takim nie został. Jest amatorską legendą. Obiektywnie dużo (szacunek należny), jak na ten potencjał, słabo...
