Haye radzi Itaumie: Potrzebujesz kogoś, kto napędzi ci strachu
Zanim David Haye sięgnął szczytu wagi cruiser i ciężkiej, najpierw zaliczył porażkę przed czasem. I wrócił. Czy podobną drogą podąży Moses Itauma (14-1, 12 KO)?
Promujący tego 21-latka Frank Warren ma zagwozdkę z doborem kolejnych rywali. Bo przecież Itauma zupełnie zdominował Filipa Hrgovicia (21-1, 16 KO) w walce o wakujący pas IBF wagi ciężkiej, aż nagle opadł z sił i w dziewiątym starciu przegrał przed czasem, bardziej ze zmęczenia niż po ciosach Chorwata. Tak więc potencjał jest ogromny, kolejny rywal powinien być solidny, lecz nie na tyle groźny, aby zadać młokosowi drugą kolejną porażkę. Ciężki orzech do zgryzienia, ale sławny "Hayemaker" ma w głowie odpowiedniego oponenta dla Itaumy na powrót. I wskazuje na Andy'ego Ruiza Jr (35-3-1, 22 KO), którego w poprzednim starcie wypunktował Damian Knyba.
- Żeby Moses się rozwijał, potrzebuje kogoś, kto napędzi mu trochę strachu, a przy tym nie da się znokautować pojedynczym uderzeniem. Idealny byłby ktoś pokroju Andy'ego Ruiza, czyli ktoś, kto sporo potrafi, coś sobą reprezentuje, a w przeszłości był mistrzem świata. Moses potrzebuje kogoś wciąż głodnego, kto zawsze daje ekscytujące walki, kto wywrze na nim presję, momentami narzuci wysokie tempo i sprawi, że ten chłopak poczuje się w ringu trochę niekomfortowo, z drugiej strony nie będzie należał już do ścisłej elity. Moim zdaniem Ruiz byłby więc idealnym rozwiązaniem - przekonuje Haye.
Itauma ma wrócić między liny w styczniu. Na ten moment nawet w kuluarach nie pojawiło się żadne nazwisko ewentualnego przeciwnika.

Ruiz kiedyś napędził stracha Johule, ale z Itaumą to nie wyjdzie, bo i metryka już nie ta, a i to co najlepsze odeszło raczej do lamusa. Vianello chyba byłby idealny na powrót, a potem Huni oraz Ajagba i takie walki (2 i 3) miałyby w sobie pierwiastek ekscytacji.

"Moses potrzebuje kogoś wciąż głodnego" - to Ruiz OK! Ewentualnie Miller.
