Miał być mistrzem wagi ciężkiej, zmarł w wieku 40 lat
Przykre informacje napłynęły do nas z Rosji. W wieku 40 lat zmarł jeden z największych zmarnowanych talentów wagi ciężkiej - Denis Bojcow (36-1, 27 KO).
Kontrakt zawodowy z grupą Universum podpisywał jako nastolatek, ze złotym medalem Mistrzostw Świata Kadetów i Juniorów. Słychać jednak było w kuluarach, że równie mocno bije, co czasem baluje. Był numerem jeden światowego rankingu, miał w zanadrzu walkę z Władimirem Kliczką, gdy doznał niespodziewanej, punktowej porażki z Alexem Leapaim. Potem jeszcze wygrał trzy walki, gdy jego karierę przerwał tragiczny wypadek.
Młody bombardier został znaleziony nieprzytomny w tunelu stacji metra. Jedni twierdzili, iż był to zamach na jego życie, przy którym ręce maczał jego promotor. Policja niemiecka uznała to jednak za tragiczny wypadek po spożyciu alkoholu.
Bojcow przez siedem tygodni utrzymywany był w śpiączce farmakologicznej i do końca tragicznego życia pozostawał pod opieką innych. A że bił mocno... Swego czasu Mariusz Wach wskazał właśnie na niego jako najmocniej bijącego, a przecież z Bojcowem tylko sparował.
Kamera BOKSER.ORG nagrała jedną walkę Rosjanina, która przypominamy Wam poniżej. Spoczywaj w pokoju Wojowniku!

Jedni twierdzili, iż był to zamach na jego życie, przy którym ręce maczał jego promotor. Policja niemiecka uznała to jednak za tragiczny wypadek po spożyciu alkoholu. To jest największa zagadka - co parę lat sprawdzałem czy coś zostało ustalone - on sam też nie miał żadnych zeznań? On tam się z jakimś turkiem związał przed tym wypadkiem - nie wiem - ale rozwala mnie to że jest tylu dziennikarzy bokserskich na świecie i nikt nic - dosłownie żadnej informacji

Po prostu sporo ludzi kocha teorie spiskowe, nawet jeśli są z dupy wzięte...
