Złapany na dopingu Lawrence Okolie może wracać na ring
Po wpadce dopingowej Lawrence Okolie (23-1, 17 KO) został zrzucony z pierwszego miejsca rankingu federacji WBC wagi ciężkiej. Teraz ta sama World Boxing Council oczyściła go z zarzutu świadomego przyjmowania dopingu.
Brytyjczyk w kwietniu, na cztery dni przed niedoszłą walką z Tonym Yoką, wpadł na badaniu organizacji VADA.
"Zanim ktokolwiek zacznie snuć domysły na temat najgorszego, po kontuzji bicepsa w zeszłym roku, podczas obozu do tej walki doznałem kontuzji łokcia w tym samym ramieniu. Przeszedłem odpowiednie leczenie, mam więc szczerą nadzieję, że rozsądek zwycięży. Oczywiście będę w pełni współpracował ze wszystkimi odpowiednimi organami i jestem przekonany, że śledztwo oczyści moje imię" - napisał wtedy dawny mistrz kategorii cruiser i bridger w krótkim oświadczeniu. I chyba dopiął swego, ponieważ WBC potwierdziła właśnie, iż nie podejmie żadnych działań przeciwko niemu.
"Pan Okolie w pełni współpracował z przeglądem WBC i dostarczył dowody łagodzące, popierające jego stanowisko, że zabroniona substancja dostała się do jego organizmu w wyniku działań osoby trzeciej, bez jego wiedzy lub zgody. WBC uwzględniło te dowody łagodzące, wraz z nieskazitelną historią testów Pana Okolie oraz jego współpracą przez cały ten proces" - czytamy w oświadczeniu federacji.
- Uczciwy sport zawsze był dla mnie niezwykle ważny. Przez cały czas trwania postępowania w pełni współpracowałem z odpowiednimi organami i nadal jestem oddany najwyższym standardom etycznym w boksie. Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział mojej kariery i planuję aktywnie uczestniczyć w życiu sportowym w nadchodzących miesiącach - komentuje zielone światło do powrotu sam Okolie.

Zwykły oszust!
