Bektemir Melikuzijew domaga się praw pretendenta od WBA
W pierwszych relacjach prasowych ogłoszono walkę Jaime Munguiy (46-2, 35 KO) z Nikitą Zonem (12-0-1, 10 KO) jako mistrzowską, sprawy jednak mają się inaczej. Nad Meksykaninem zawisła groźba utraty pasa WBA wagi super średniej.
World Boxing Association nakazała swojemu mistrzowi na granicy 76,2 kilograma obowiązkową obronę z Bektemirem Melikuzijewem (17-1, 11 KO). Meksykanin szukał innej drogi i chciał zapłacić Uzbekowi pewną kwotę odstępnego. Ten jednak jak widać nie ma już ochoty czekać na mistrzowską szansę i domaga się od federacji pozbawienia championa tytułu.
Munguia i Zon spotkają się 31 października na rozpisce gali Canelo vs Mbilli >>>
"Rozpatrzymy sytuację, lecz póki co nie zaakceptowaliśmy walki Munguia vs Zon jako mistrzowskiej" - napisano na profilu federacji WBA.
- Zgodziłem się na walkę z Munguią z krótkim wyprzedzeniem, bez odpowiedniego obozu przygotowawczego. Zgodziłem się walczyć bez badań antydopingowych organizacji VADA, mimo iż zawsze na nie nalegaliśmy. Zgodziłem się nawet na najniższe możliwe honorarium. Poszliśmy na wszelkie możliwe ustępstwa, by doprowadzić do tej walki, a Munguia wciąż odmawia pojedynku. Skoro mistrz odmawia wywiązania się ze swojego zobowiązania, dlaczego nie pozbawiono go jeszcze tytułu? Zacznijmy w końcu respektować zasady i obowiązkowe obrony - irytuje się srebrny medalista Mistrzostw Świata (2015) oraz Igrzysk Olimpijskich (2016), którego federacja wyznaczyła na obowiązkowego challengera.

I słusznie, bo zestawienie Meksykanin vs Kazach to prawie pewne fajerwerki, a jak Munguia się miga to wakat i walka o niego Melikuzijew vs Sheraaz/Pacheco i gra gitara. Nikt nie będzie narzekał.

Tak zwane 'mistrzostwa' i 'pasy' w boksie...

Wypadł cytat bo dałem w trójkątny nawias, chodziło o "Rozpatrzymy sytuację, lecz póki co nie zaakceptowaliśmy walki Munguia vs Zon jako mistrzowskiej" - napisano na profilu federacji WBA.
