Joshua zatrudnił dwóch byłych trenerów Fury'ego
Wszystkie chwyty dozwolone. Anthony Joshua (30-4, 27 KO) wie, że Tyson Fury (36-2-1, 25 KO) jest mistrzem gierek mentalnych i wygląda na to, że dopasował się do swojego rywala.
Przy okazji tej walki AJ powrócił do współpracy z Benem Davisonem, który wyprowadził Fury'ego z ciemności, uzależnienia i depresji. Podczas wczorajszej konferencji prasowej dodał natomiast, że do jego drużyny dojdzie również Peter Fury, wujek i kolejny dawny trener Tysona. Bo to przecież z wujkiem Peterem w narożniku Tyson pokonał Władimira Kliczkę i po raz pierwszy został mistrzem świata wagi ciężkiej.
Tak oto Davison i Fury, niegdyś trenerzy i bliscy przyjaciele Tysona, staną teraz po drugiej stronie barykady. AJ nie potwierdził jednak, czy wujek będzie w jego narożniku, czy jedynie służył dobrą radą podczas przygotowań?
- Peter udzielił mi cennych wskazówek, ale nie chodziło nawet o samego Tysona, tylko bardziej o nasz trening i nasze podejście. To nie były hasła "Fury robi to czy tamto", ale bardziej "Widzę jak pracujesz, ale widzę też pewne aspekty do poprawy". Muszę przejąć kontrolę nad walką z Furym, ale też dodać do tego ich wkład. Moim zdaniem połączenie sił tych dwóch potęg trenerskich będzie strzałem w dziesiątkę. Naprawdę w to wierzę - powiedział Joshua.
- Nie zapominajcie, że rozstałem się z Benem Davisonem na rzecz "Sugar" Hilla, bo nie był wystarczająco dobry. To również ten sam Ben Davison, z którym Joshua zakończył współpracę, uznając go za niewystarczająco kompetentnego po nokaucie, jakiego doznał po ciosie Dubois. Nie da się zbudować mięśni na szczęce, i to by było na tyle. W sumie to mnie nawet cieszy ta współpraca. Joshua pewnie wyjdzie do ringu, usłyszy polecenie, by zadać lewy prosty, wyprowadzi zamiast tego podbródkowy i sam zostanie znokautowany - ripostuje Fury.
