Dillian Whyte nie daje szans Johnny'emu Fisherowi w ewentualnej walce
W sobotę Johnny Fisher (15-1, 12 KO) wygrał w swoim debiucie dla Zuffa Boxing, a jeszcze przed wejściem do ringu przebąkiwał coś o możliwym starciu z Dillianem Whyte'em (31-4, 21 KO). Po wszystkim "Łajdak" z Brixton zabrał głos w sprawie ewentualnego starcia z rodakiem.
- W teorii w wadze ciężkiej wszystko może się zdarzyć, jeśli jednak dojdzie do naszej walki, to po prostu go znokautuję. Szczerze mówiąc byłbym zdziwiony, gdyby to potrwało pełne cztery rundy lub więcej. Być może jestem już trochę starzejącym się psem, wciąż jednak mam wszystkie zęby i potrafię mocno ugryźć - mówi były pretendent do pasa WBC wagi ciężkiej.
- On jest groźny, to w końcu duży i silny facet, ale bywa bardzo chaotyczny, a przez to "otwarty" i łatwy do trafienia. Nie spodziewam się, aby nasz pojedynek potrwał zbyt długo, rzeczywiście powinien być jednak bardzo atrakcyjny dla kibiców. Mój ostatni pojedynek trwał tylko jedną rundę, więc niektórzy mogą myśleć, że jestem już wypalony i skończony. Niech więc tak myślą, nie przeszkadza mi rola tego, na którym mają wybić się inni. Zróbmy to więc i przekonajmy się, czy Fisher będzie w stanie przejść taką przeszkodę jak ja. Do dzieła! - dodał Whyte.
