Hrgović pokonał Itaumę, ale go docenia: To wyjątkowy zawodnik
- Przyjąłem w tej walce wiele ciosów i byłem ostro poobijany. Przez kilka dni trochę bolała mnie głowa - przyznaje Filip Hrgović (21-1, 16 KO), który przez osiem rund zbierał lanie od Mosesa Itaumy (14-1, 12 KO), ale przełamał wyczerpanego młokosa i zastopował go w dziewiątym starciu, sięgając po wakujący pas federacji IBF wagi ciężkiej.
Pomimo iż Chorwat poskromił pewnego siebie przed walką 21-latka, oddaje mu uznanie i zapowiada mu wielką przyszłość.
- Choć przegrał, Itauma jest znakomitym zawodnikiem, naprawdę kimś wyjątkowym. Drzemie w nim wielki talent, jest bardzo szybki i ma świetny "tajming". Na każdą moją akcję odpowiadał szybkimi kontrami. Popełnił jednak błędy, boksując niczym zawodnik z boksu olimpijskiego. Musi odbudować się mentalnie kilkoma zwycięstwami, nauczyć rozkładać siły na dwanaście rund, a zostanie jeszcze mistrzem świata. Nigdy wcześniej nie dzieliłem ringu z tak utalentowanym i szybkim przeciwnikiem. Zdarzają się szybcy pięściarze, ale to zazwyczaj drobniejsi zawodnicy wagi ciężkiej, z którymi można sobie poradzić siłą fizyczną. On natomiast jest szybki, a przy tym duży i silny. Momentami mnie ośmieszał, jeśli więc okaże się silny również mentalnie, odbuduje się psychicznie i wyciągnie wnioski z tej porażki, nie wykluczam, że już nigdy więcej nie przegra walki - dodał Hrgović.

W wypowiedzi Hrgovića lekko wybrzmiewa nuta; on jest wyjątkowy, ale ja go pokonałem, więc... Z drugiej strony stwierdzenia: "Itauma jest znakomitym zawodnikiem, naprawdę kimś wyjątkowym", "Momentami mnie ośmieszał", dobrze świadczą o Filipie i jego realizmie w ocenie rzeczywistości. Dlatego pewnie jak ognia będzie unikał rewanżu. Choć jest możliwe, że w najbliższych dwu, trzech walkach zarobi bardzo dobre pieniądze. Wtedy może wyjdzie do Itaumy, za ogromne pieniądze, z pełną świadomością, że szanse na wygraną są tylko teoretyczne.

Póki co to poczekajmy na to jak się Itauma zaprezentuje w najbliższych starciach. Już nie jeden się utopił. W ostatnich czasach Bakole z Parkerem, Anderson z Bakole, wiele lat wstecz chociażby Seth Mitchel z Banksem. W wadze ciężkiej jedna walka może zmienić oblicze całej kariery.
