Tyson Fury kontra Anthony Joshua 11 grudnia w Cardiff
"Koniec z gadaniem, pora na walkę" - tak brzmi hasło Netflixa. Kwadrans temu oficjalnie potwierdzono starcie Tysona Fury'ego (36-2-1, 25 KO) z Anthonym Joshuą (30-4, 27 KO)!
Byli już mistrzowie świata królewskiej kategorii skrzyżują rękawice 11 grudnia na wielkim obiekcie Principality Stadium w Cardiff. Joshua doskonale zna ten stadion, bo właśnie na nim pokonał najpierw Carlosa Takama (TKO 10), a potem Josepha Parkera (PKT 12).
- Przez 15 lat nikt nie zdołał zorganizować tej walki. Jeszcze w kwietniu powiedziałem, że każde ogłoszenie będzie pochodzić ode mnie. Teraz mogę potwierdzić, że Fury kontra Joshua dojdzie do skutku w Wielkiej Brytanii, jak obiecałem brytyjskim kibicom boksu. Czas na gadanie się skończył - potwierdził wszystko saudyjski książę Turki Alalshikh.
Pojedynek odbędzie się w nocnych godzinach w Wielkiej Brytanii, tak aby widzowie w USA mogli obejrzeć go w najlepszym dla siebie momencie. Pierwsza konferencja prasowa z udziałem obu pięściarzy już 30 września w Londynie.

Kiedyś, przez długi czas, stosunkowo mocno stawiałem na Fury'ego. Ostatnio obaj wyglądali słabo i choć wciąż chętnie to obejrzę, to faworyta już nie mam. Niby Joshua szklany, ale i Fury się zrobił "otwarty" i nawet z Waszką coś przyjął. A jednak AJ bije mocniej niż Mario...

Stara bokserska prawda mówi, że Fury lepiej się przygotowuje do bokserów w stylu AJ niż do Wachów, Walinów itp. Więc walka z Wachem nie jest pewną wskazówką. Ale zobaczymy. Oby było w miarę ciekawie.

Też uważam, że pokona Joshue i to nawet przed czasem. AJ będzie groźny na początku, ale nawet wtedy potrafi wyłapać, co pokazały walki z Ruizem/Dubois/Prengą. Na dzień dzisiejszy widzę nokaut na Joshule w 7,8 rundzie, ale tak ostrożnie, bo może dojdą czynniki, które mogą zmienić moje zapatrywanie. Summa summarum dobrze, że do tej konfrontacji wreszcie dojdzie, bo to naprawdę jest ostatni dzwonek przed upływem terminu ważności tego zestawienia.

Swoją drogą w piątek 11 Fury vs Joshua, a już w sobotę 12 Cieślak vs Benavidez. Gruby weekend w grudniu się szykuję, będą grzmoty.

Ale Prenga ma kopyto, a Fury niekoniecznie. Nie wydaje mi się, żeby szybko przewrócił Antka. Mimo wszystko. Jak Furmi - nie mam zdecydowanego faworyta, ale jednak Fury...Minimalnie.

Może i Krystian Pręga ma kopyto ale to zawodnik z zupełnie innej półki niż AJ. Kilka poziomów niżej. AJ w formie nie powinien mieć kłopotów a miał. Pręga z nikim z top 30-40 nigdy nie walczył. A przegrał choćby z Giovannim Auriemmą. Zobacz sobie kim jest Giovanni Auriemma: https://boxrec.com/en/box-pro/759385 Ale zobaczymy

Fjuri to stary dziat.

Joshua bardzo długo się zbiera po deskach. Fury dużo szybciej, chociażby w I walce z Wilderem :) także Fury przez nokaut.
