Bezkrólewie na tronie WBO wagi super średniej
Hamzah Sheeraz (24-0-1, 19 KO) dostał pas WBO wagi super średniej praktycznie w prezencie, bo na rywala w walce o wakujący tytuł wyznaczono mu Alema Begica (KO 2). Potem była jeszcze dobrowolna obrona z kolejnym łatwym - w teorii - rywalem, a gdy przyszło co do czego, Brytyjczyk zawakował pas mistrzowski.
Pod koniec lipca Sheeraz nieoczekiwanie męczył się z Simonem Zachenhuberem, którego wcześniej pokonał Paweł Augustynik. Ta druga obrona pasa WBO, już obowiązkowa, miała dać odpowiedź, gdzie naprawdę jest miejsce Anglika?
Władze World Boxing Organization nakazały starcie z Żanibekiem Alimchanulim (17-0, 12 KO), odbył się przetarg, wygrał go nawet promotor mistrza, wykładając ofertę na $1,001,809. Ale tej walki nie będzie.
Sheeraz wolał zrzec się tytułu niż walczyć z Alimchanulim. Podobno był niezadowolony z gaży, bo zawodnicy dostają procentowy udział z przetargu, trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że wartość medialna Sheeraza jest póki co wyższa niż realna wartość sportowa. On sam przyznaje, że za moment będzie wolnym agentem i podpisanie nowego kontraktu będzie najważniejszym ruchem w jego karierze. A ewentualna porażka z Kazachem, byłym mistrzem świata wagi średniej, mocno by jego pozycję negocjacyjną osłabiła...
Alimchanuli zaboksuje więc o wakujący pas kategorii super średniej z wyznaczonym przez federację rywalem. W poprzednim rankingu WBO poniżej niego byli Diego Pacheco i ciekawy Jacob Bank.
- Cóż, to był jego wybór, ja po prostu ruszam dalej. Tak więc kto następny? - skomentował sprawę Alimchanuli.

Sheeraz dał dyla, porachował sobie i mu się nie kalkulowało. Zabawił się w księgowego i tyle:) Zestawienie Alimchanuli vs Bank ma papiery na bardzo ciekawą walkę, choć z Pacheco też źle nie rokuję.

Alimchanuli jest mocny, a Sheeraz jest mocnawy, ale podejrzany i też się nie dziwię tej decyzji. Jest młody i już bardzo populrny i może się za dobre pieniądze bujać po nieco niższej klasie przeciwników, a jak się nadarzy okazja, to znów zawalczy o pas z kimś słabszym i wyjdzie mu jeszcze lepiej, bo zamiast jednokrotnym, to będzie 'dwukrotnym' mistrzem (co, a jakże, znowu obnaża idiotyczne zasady przyznawania 'mistrzostwa' w boksie).

Już z Adamesem powinien przegrać. Dobry, może nawet trochę więcej niż dobry, ale nie aż tak dobry, jak się nam wmawia.
