Kevin Ramirez w paszczy lwa z niepokonanym rywalem
Kevin Ramirez (12-0-2, 4 KO) nie ma co prawda budzących respekt warunków fizycznych, a mimo to wygrał Turniej WBC wagi ciężkiej. Argentyńczyk teraz zbił kilogramy do naturalnej dla niego kategorii cruiser i znów pojawi się między linami.
Przypomnijmy, że w drodze po ostateczny tryumf odprawił naszego Piotra Łącza. Pojedynek zakończył się co prawda remisem, ale w myśl regulaminu sędziowie przy remisie musieli wskazać tego, który podobał się im bardziej. I postawili na oponenta Polaka. To była zresztą najtrudniejsza potyczka Ramireza w tym turnieju.
Ramirez jutro wystąpi we Włoszech, czyli paszczy lwa. Bo tam zmierzy się z urodzonym w Kongo, ale od lat mieszkającym we Włoszech Jonathanem Kogasso (19-0, 11 KO). W poprzednim rankingu federacji WBC w limicie 90,7 kilograma panowie zajmowali odpowiednio 12. oraz 26. pozycję.

Trzymam kciuki za chłopaka, widziałem jego walki w tym turnieju - jest półamatorem a poskładał w miarę poważnych zawodników HW wychodząc od nich lżejszym o nawet 30 kg. IMO w ringu sobie poradzi, jedyny problem to że nie ma nokautującego ciosu, więc w pojedynku z lokalnym idolem na kartach może to różnie wypaść.
