Jai Opetaia pokonał przed czasem Noela Mikaeliana
Jai Opetaia (31-0, 24 KO) był przez moment w tarapatach, ale pokonał przed czasem Noela Mikaeliana (28-4, 12 KO) i obronił pasy The Ring i Zuffa Boxing, bo federacja WBC wycofała się z sankcjonowania tego pojedynku jako mistrzowskiego.
Opetaia rozpoczął od ciosów na korpus. Lepiej wyglądał też w klinczu i brudnym boksie, lecz w końcówce rundy doszło do przypadkowego zderzenia głowami i nad lewym okiem Australijczyka pojawiła się opuchlizna. Po przerwie Jai zaczął trafiać prawym sierpem, najczęściej w kombinacji po nietrafionym wcześniej lewym.
W połowie trzeciej odsłony Mikaelian trafił dwukrotnie prawym sierpowym. Nie były to może ciosy nokautujące, ale wylądowały na kontuzjowanym już oku, co z czasem mogło sprawiać liderowi kategorii cruiser coraz większe kłopoty. Po przerwie Opetaia zaczął kontrolować walkę w dystansie prawym prostym, a gdy wszystko przenosiło się do półdystansu, świetnie paraliżował w klinczu rywala prawą ręką, lewą zaś bił albo hakiem na korpus, albo krótkim lewym sierpem na górę. W piątym starciu Australijczyk odpuścił siłę ciosu, postawił za to na wydłużone kombinacje, bite z luzu, składające się nawet z 5-6 ciosów. Na to Mikaelian nie miał odpowiedzi, choć cały czas polował na kontrę z prawej ręki. Podobnie wyglądały trzy następne minuty potyczki.
Najciekawiej było w rundzie siódmej. Opetaia trafił mocnym lewym krzyżowym, ruszył, by poprawić, ale otworzył się na kontrę z prawej ręki na szczękę. Jai "zatańczył", ale zachował opanowanie i szybko sklinczował. Przetrwał krótki kryzys i tuż przed gongiem znów trafił lewym sierpowym. W ósmej Opetaia wrócił do prawego prostego, którym kąsał i rozbijał twarz przeciwnika, otwierając sobie również drogę do mocnych ciosów na korpus. Na tym etapie wydawało się, że Mikaelian przeżywa poważny kryzys kondycyjny, dzielnie jednak odpowiadał.
Koniec nastąpił w dziewiątym starciu. Australijczyk huknął w klinczu prawym sierpowym, od razu poprawił krótkim lewym i pod Ormianinem ugięły się nogi. Opetaia doskoczył, poprawił akcją lewy-prawy sierp i Mikaeliana przed upadkiem uratowały liny. Sędzia policzył do ośmiu, popatrzył z blizka w oczy dwukrotnemu mistrzowi WBC i poddał go w obawie przed ciężkim nokautem. Zresztą sam Mikaelian chyba nie chciał już walczyć...

Zaczynam wierzyć, że Benavidez zrobi Opetaię...

Słowo ciałem się stało:) Opetaia zwyciężył, choć były momenty gdzie z tarapatami mógł być, albo był za pan brat, a Finalnie sędzia uratował Niemca przed brutalnym nokautem. Tak, Benavidez może ogarnąć Opetaie, bo ten w swoim hiperofensywnym stylu bywa dziurawy i to nie pierwszy raz, a zapewne i nie ostatni.
