Frank Sanchez: Pokonam każdego
Z największym zaciekawieniem dzisiejszą walkę o mistrzostwo świata wagi ciężkiej w Londynie obejrzy Frank Sanchez (26-1, 19 KO). Dlaczego? Bo to on będzie kolejnym rywalem nowego championa.
O wakujący pas federacji IBF powalczą Moses Itauma (14-0, 12 KO) oraz Filip Hrgović (20-1, 15 KO). Ale władze International Boxing Federation nakazały, żeby lepszy z tej dwójki już w pierwszej obronie spotkał się z Kubańczykiem, który we wcześniejszym eliminatorze pobił Richarda Torreza (KO 2).
- To dobra walka, taka z rodzaju 50 na 50. Itauma jest bardzo szybki, ale i Hrgović ma swoje atuty, bo bije mocno, a przemawia za nim również ogromne doświadczenie. Jeśli jednak miałby to wygrać, to tylko przed czasem. Najważniejszym atrybutem w boksie jest chyba szybkość, dlatego też nieznacznie skłaniam się ku Itaumie. W boksie zawodowym nie można się za bardzo spieszyć, trzeba zmierzać ku celowi krok po kroku. Pokazałem to ostatnio i udowodniłem Torrezowi. Dlatego też Hrgović musi wciągnąć Itaumę na głębokie wody i tam próbować go zatopić. A jeśli Itauma, którego nieznacznie faworyzuję, wygra ten pojedynek, moją przewagą nad nim będzie właśnie to doświadczenie. Uważam również, że straci w konfrontacji ze mną argument szybkości, bo w niczym mu nie ustępuję w tym aspekcie, być może nawet okażę się trochę szybszy niż on. Jeśli będę w takiej formie jak ostatnio z Torrezem, to pokonam każdego na świecie - przekonuje Sanchez.
