Sheeraz podaje w wątpliwość Alimchanulego jako obowiązkowego pretendenta
Hamzah Sheeraz (24-0-1, 19 KO) nie ukrywa rozczarowania decyzją federacji WBO, która uznała Żanibeka Alimchanulego (17-0, 12 KO) za obowiązkowego pretendenta do pasa w kategorii super średniej.
Kazach był zunifikowanym mistrzem w wadze średniej, ale grudniowa wpadka dopingowa pozbawiła go pasów. Organizacja WBO przyznała mu jednak status pretendenta, dając obozom Brytyjczyka i Kazacha czas do 3 września, by te dogadały się w sprawie kolejnej obrony. Sheeraz nie ukrywa, że decyzja ta po prostu mu się nie podoba.
- To chyba jakiś żart, to, co zrobiła federacja WBO, przynosi boksu hańbę. W gruncie rzeczy nagradzają kogoś, kto został przyłapany na oszustwie, i robią to w trakcie odbywania kary (Alimchanuli został zawieszony na rok, do 2 grudnia - dop.red.). Nie ma znaczenia, czy to był pierwszy raz, doping to doping, a my w tym sporcie ryzykujemy życie. Moje ego podpowiada mi, aby po prostu wejść do ringu i zrobić swoje. Ale jako człowiek z zasadami, który wierzy w uczciwość sportową, czuję, że to stoi w sprzeczności ze wszystkim, w co wierzę - powiedział Sheeraz, który ostatnio mierzy się z rywalami wątpliwego kalibru.
