Pacheco gotowy na najlepszych w super średniej
Diego Pacheco (26-0, 19 KO) wygrał pod koniec zeszłego roku z Kevinem Lele Sadjo, ale po drodze zapoznał się z deskami. Wtedy postawił na spore zmiany, rezygnując nawet z walki o mistrzostwo świata. Ale - jak sam stwierdził - okres nauki dobiegł końca. I pora na największe potyczki w kategorii super średniej.
25-letni Amerykanin wycofał się z walki z Hamzah Sheerazem o wakujący pas federacji WBO. Potem zmienił narożnik, zatrudniając na trenera Jamesa "Buddy" McGirta. A w połowie lipca pokonał Immanuwela Aleema (TKO 11). Teraz najchętniej spotkałby się z Jaime Munguią (46-2, 35 KO), championem WBA w limicie 76,2 kilograma.
- W odnowionym kontrakcie z grupą Matchroom obiecano mi walkę o tytuł mistrza świata i mam nadzieję, że uda nam się do tego doprowadzić. Chcę dużych nazwisk. Każdy z panujących mistrzów to twardy zawodnik i potencjalnie trudna przeprawa. Kiedy mógłbym jednak kogoś sobie wybrać, postawiłbym na starcie z Munguią. To on ma największe nazwisko z tych obecnych mistrzów i nasza walka w Los Angeles byłaby naprawdę ciekawa dla kibiców. Dodatkowo trenuje w Canelo Team pod okiem Eddy'ego Reynoso i wygrana nad nim otworzyłoby naturalnie furtkę do walki z Saulem Alvarezem. W idealnym świecie tak właśnie by się to potoczyło. Zakończyłem etap nauki, teraz jestem gotów na każdego. To nowy etap mojej kariery, pora budować moje dziedzictwo, a to uczynię mierząc się właśnie z najlepszymi - powiedział Pacheco.
