Jarrell Miller czeka na mistrzowską szansę
- Amerykanie już od kilku lat nie mają mistrza świata wagi ciężkiej. Przydałby się nam taki sukces - mówi Jarrell Miller (28-1-2, 22 KO), który liczy na walkę z Muratem Gasijewem (34-2, 27 KO) z pozycji oficjalnego challengera federacji WBA.
Na tronie WBA zasiada Gasijew, a numerem jeden rankingu pozostaje Moses Itauma. Brytyjczyk jednak za dziesięć dni atakuje Filipa Hrgovicia i wakujący tytuł organizacji IBF, więc drugi na liście pretendentów "Big Baby" ma nadzieję, że zostanie ogłoszony obowiązkowym przeciwnikiem dla rosyjskiego championa World Boxing Association.
- Jestem obecnie największym amerykańskim talentem i mogę dla naszego kraju odzyskać mistrzostwo wagi ciężkiej. Zresztą Gasijew nie jest prawdziwym championem, ponieważ tytuł nadano mu drogą mailową. On wie, że za walkę ze mną może dobrze zarobić, z drugiej jednak strony problem wtedy polega na tym, iż czasem zawodnicy domagają się za dużo. I mogą przedobrzyć. Moim głównym celem jest zdobycie pasa WBA, a potem będzie dużo ciekawych opcji, jak choćby walki z Whyte'em, Joshuą, Wilderem czy Furym w obronie tytułu - rozmarzył się Miller

Jest duży(gabarytowo), a Amerykanie zawsze muszą mieć to co największe. Jest niczym kameleon(tupecik), a ci jak wiadomo są w jednej chwili przyjacielem, a za chwile mogą być wrogiem w zależności od zaistniałej sytuacji. Swego czasu był jak Ben Johnson lub Lance Armstrong, więc się nadaje. A przy sprzyjających wiatrach(potencjalnym łucie szczęścia) to nawet mógłby jakoś ograć Gassijewa i chwilowo zostać mistrzem świata.
