Ponad dekadę po tragicznej walce zmarł Prichard Colon
Tragiczna historia Pricharda Colona (16-1, 13 KO) dobiegła końca. Blisko jedenaście lat po fatalnej w skutkach walce z Terrelem Williamsem portorykański pięściarz zmarł dziś, co potwierdziła jego rodzina.
Za miesiąc skończyłby 34 lata. Ale od ponad dekady był pod całkowitą opieką najbliższych. Powtarzające się ciosy w tył głowy Williamsa i bezradność, a wręcz niekompetencja sędziego sprawiły, że Colon zasłabł tuż po walce, a potem spędził ponad pół roku w śpiączce. Uszkodzenia mózgu okazały się nieodwracalne. Po wybudzeniu nie wrócił już do normalnego życia - nie mówił, nie mógł chodzić i był skazany na pomoc rodziny.
W boksie olimpijskim stoczył 185 pojedynków, wygrywając aż 170 z nich. Gdy podpisywał kontrakt zawodowy powszechnie uważano go za naturalnego następcę legendarnego Felixa "Tito" Trinidada. Niestety jego życie i tragiczna historia dziś dobiegły końca. Spoczywaj w pokoju Wojowniku!

Przykro...pamietam tę sprawę.
