Usyk zły na decyzję o przywróceniu rosyjskich bokserów do zmagań olimpijskich
W ostatni dzień lipca informowaliśmy Was o tym, że federacja World Boxing zniosła sankcje wobec rosyjskich pięściarzy i pięściarek, zezwalając im na rywalizację pod flagą kraju i z odegraniem hymnu narodowego. Tak oto rosyjscy oraz białoruscy zawodnicy będą mogli ubiegać się o kwalifikację do Igrzysk Olimpijskich w Los Angeles w 2028 roku.
To oczywiście spotkało się z dezaprobatą Aleksandra Usyka (25-0, 16 KO), który choć nie ma już żadnego mistrzowskiego pasa, to wciąż uważany jest za numer jeden królewskiej kategorii.
- Nie jestem politykiem, tylko zwykłym Ukraińcem. A my mamy problemy każdego dnia. Mamy je, ponieważ Rosja atakuje moich rodaków bombami, pociskami każdego dnia, każdej nocy. Musimy otwarcie rozmawiać o tym, co dzieje się na wojnie, co dzieje się w mojej ojczyźnie, bo ludzie giną tam każdego dnia. Dlatego uważam, że decyzja o zniesieniu sankcji wobec rosyjskich sportowców to zły pomysł. Ci, którzy popierają wojnę, nie powinni pojechać na igrzyska olimpijskie, bo kto wie, może to właśnie ten facet zabił jakąś ukraińską babcię? Ci, którzy popierają wojnę, to po prostu terroryści. Dlatego jestem zdania, że rosyjscy sportowcy powinni mieć nadal zakaz startowania na ringach olimpijskich - przekonuje Usyk.
