Filip Hrgović zamierza ostro przetestować Mosesa Itaumę
Filip Hrgović (20-1, 15 KO) robi co może, by zdeprecjonować dotychczasowe osiągnięcia Mosesa Itaumy (14-0, 12 KO). Walka o wakujący pas IBF wagi ciężkiej już 29 sierpnia w Londynie.
- To wcale nie będzie największa ani najtrudniejsza walka w mojej karierze - przekonuje doświadczony Chorwat, medalista olimpijski z Rio (2016), pomimo iż po raz pierwszy zaboksuje o tytuł zawodowego mistrza świata.
- Poważniejsze testy przechodziłem jako młody chłopak w lidze WSB. Byłem też pod wielką presją przy okazji walk z Zhangiem Zhilei czy Danielem Dubois. Bez wątpienia Itauma to szybki i bardzo utalentowany zawodnik, ale to przecież wciąż tylko dzieciak. Mierzyłem się już z dużo twardszymi niż on. Obawiam się tylko tego, aby znów nie otworzyła mi się rana w okolicach lewego oka. Boksuję od lat na najwyższym poziomie, najpierw olimpijskim, teraz w zawodowym boksie, i nikt dotąd mnie nie znokautował. Nie wierzę więc, aby to mogło się udać temu dzieciakowi. To nie jest tak, że nie okazuję mu szacunku, tylko on z boksu juniorskiego przeskoczył od razu na zawodowy i jak dotąd nie stoczył poważnej walki. Pokonał Whyte'a, ale ten był już skończony, pokonał również kompletnie nieprzygotowanego fizycznie Franklina i tak naprawdę wciąż tak do końca nie wiemy, jak dobry jest ten chłopak. Ale ja to sprawdzę już niedługo. Jeśli okaże się, że on pobije mnie jak zrobił z McKeanem czy Franklinem, wtedy oddam mu szacunek i respekt. Póki co jednak nie kupuję tych historyjek i nadal uważam Itaumę za utalentowanego zawodnika, ale wciąż dzieciaka - dodał Hrgović.

Hrgovic nie boi się składać takich deklaracji? A jeżeli ten dzieciak go pokona (nie ważne szybko, czy na punkty), to co wtedy powie? Rozumiem jego argumenty, ma sporo racji, ale może się mylić w analizie.

Dla Hrgovića Itauma jest dzieciakiem, może tak go widzi. Ale mimo wszystko lepiej niech uważa, bo z niektórymi dzieciakami to różnie bywa. Rewolwerowiec Billy "The Kid" zastrzelił pierwszego człowieka w wieku siedemnastu lat.
