W wadze ciężkiej robi się naprawdę ciekawie
Może i era Usyka dobiega końca, ale to wcale nie oznacza, że nie będzie ciekawie. Na horyzoncie bowiem pojawiają się aż cztery walki o mistrzostwo świata wagi ciężkiej.
Ta najbliższa oczywiście już 29 sierpnia w Londynie, gdzie naprzeciw siebie staną Filip Hrgović (20-1, 15 KO) i Moses Itauma (14-0, 12 KO). W stawce będzie wakujący pas federacji IBF. Lepszy z tej dwójki ma w grudniu stoczyć obowiązkową obronę z Frankiem Sanchezem (26-1, 19 KO). Tak więc do końca roku sama International Boxing Federation zagwarantuje nam dwie takie potyczki.
Wyczekiwany rewanż Daniela Dubois (23-3, 22 KO) z Fabio Wardleyem (20-1-1, 19 KO) może odbyć się dużo wcześniej niż zakładano. Proponowana obecnie data to 17 października. Pierwsza walka, o tytuł WBO w stawce, będzie mocnym kandydatem do miana walki roku, bez względu na to, co wydarzy się w ostatnich pięciu miesiącach sezonu 2026.
Nie znamy nawet roboczej daty czwartej walki mistrzowskiej w królewskiej kategorii, ale Eddie Hearn przyznał, że negocjuje ze stroną rosyjską warunki ewentualnego pojedynku Murata Gasijewa (34-2, 27 KO), championa WBA, z Jarrellem Millerem (28-1-2, 22 KO).
Pas WBC należy do Agita Kabayela (27-0, 19 KO). Jego planów nie znamy, ale według Hearna, jeśli Miller poradziłby sobie z Gasijewem, szybko można byłoby zorganizować jego unifikację pasów WBA/WBC właśnie z Kabayelem.

Wolę to niż nawet tak wielkiego mistrza jak Usyk i jedną obronę rocznie.

Lew porzucił ścierwo, hieny śmiało wychodzą z buszu, a sępy obniżają lot. Zaowocuje to obfitym plonem z perspektywy kibica szermierki na pięści.
