29 sierpnia poznamy nowego mistrza świata wagi ciężkiej
Na trzy i pół tygodnia przed walką pomiędzy Filipem Hrgoviciem (20-1, 15 KO) a Mosesem Itaumą (14-0, 12 KO) wzrosła, i to bardzo znacząco, ranga tego pojedynku.
Pierwotnie miał to być drugi eliminator International Boxing Federation. W tym pierwszym Frank Sanchez pokonał Richarda Torreza (KO 2). Dziś nastąpił nieoczekiwany zwrot akcji. Otóż federacja nadała zbliżającej się walce status mistrzowski. Tak więc zwycięzca zaplanowanej na 29 sierpnia w Londynie potyczki zdobędzie wakujący pas IBF wagi ciężkiej! Sanchez będzie musiał zadowolić się statusem obowiązkowego challengera dla nowego mistrza.
- Wiele osób ma wobec tego młodego chłopaka wysokie oczekiwania. My również, dlatego podpisaliśmy z nim kontrakt, gdy ten miał jeszcze szesnaście lat. To dla niego wielki moment, a ja jestem pewien, że da radę i zostanie nowym mistrzem wagi ciężkiej - powiedział Frank Warren, promotor Itaumy.
Skąd taki zwrot akcji? - Zapłaciliśmy Sanchezowi trochę pieniędzy. A przecież niezależnie od tego, kto wygra walkę, i tak będzie miał okazję walczyć o tytuł ze zwycięzcą - tłumaczy szef stajni Queensberry Promotions.
Tak więc po Aleksandrze Usyku, do niedawna bezdyskusyjnym mistrzu, do końca miesiąca zostaną rozdane już wszystkie cztery pasy wagi ciężkiej. Wcześniej wyłoniono już mistrza WBC (Agit Kabayel), WBA (Murat Gasijew) oraz WBO (Daniel Dubois).

Dobra decyzja, bo Sanchez i tak by czekał. Styl robi walkę, a Hrgović będzie leżał Itaumie, ale już się cieszę na walkę Itaumy z szybkim Sanchezem, który już może być dla młokosa groźny.

Mam dziwne przeczucie, że Itauma może przejechać się po Hrgovicu i rozbije go stosunkowo szybko. Nie stawiam na taki scenariusz, ale jest według mnie możliwy. Drugi scenariusz zakłada, że walka potrwa pełen dystans, ale Itauma i tak wygra spokojnie na punkty. W jakim scenariuszu wygrywa Chorwat? Widzę tylko jedną opcję: Hrgovic ma przewagę przy linach, stosuje brudny boks i siłowo zamęcza młodego. Możliwe?

Widzę to jak Tyson vs Botha, Moses nie będzie miał łatwo, ale ostatecznie znokautuje twardego Chorwata. A potem kolejne świetne starcie z Sanchezem i to bez względu kto zwycięży. I to mi się podoba.

Itauma wygra to przed czasem. Natomiast która to będzie runda, to zależy od Hrgovicia. Będzie walczył walczył asekurancko, czy pójdzie na wojnę. Bo jeśli to drugie, to walka skończy się szybciej niż z Franklinem. Amerykanin nastawił się głównie na przetrwanie, raz na jakiś czas próbując czymś zahaczyć. W ten sposób urwał kilka rund. Jeśli Chorwat powieli tę taktykę /raczej mało prawdopodobne/ to zostanie znokautowany później. Ale jeśli poważnie potraktuje swoją szanse na mistrzostwo i będzie chciał to wygrać, to nie potrwa to długo. "Hrgovic ma przewagę przy linach, stosuje brudny boks i siłowo zamęcza młodego. Możliwe?" Nie, niemożliwe :)

1. "Skąd taki zwrot akcji? - Zapłaciliśmy Sanchezowi trochę pieniędzy." Dlatego właśnie podkreślam, że promotorzy i federacje to rak tego sportu, w którym dzięki nim mistrzostwo nie decyduje się w ringu tylko zależy m.in. od tego kto komu zapłaci. 2. Hrgovic robi ciągłe postępy IMO i jest w końcu w ścisłej czołówce HW (w której nie był jakiś czas temu, właśnie kiedy najbardziej go lansowano jako terminatora i 'nowego Kliczkę'). Ostatnie walki robią wrażenie, zwłaszcza jak całkowicie stłamsił bądź co bądź twardziela (Allen) oraz nawet z Duboisem wygrywał wyraźnie na punkty do KO. Ma bardz dużo zalet (jab, rozmiar, kondycja, odporność, siła, itd. itp.), ale na pewno nie ma dynamiki i zwłaszcza jednego nokautującego ciosu. Szansa, że czymś mocnym trafi i przewróci Itaumę jest mniejsza niż to było np. z Whytem. Może natomiast przytłoczyć Itaumę fizycznie i zamęczyć na dystansie - jest to jakoś tam realny scenariusz, chociaż mało prawdopodobny. Raczej przy tej podatności na zbieranie ciosów sam będzie na deskach. Owszem jest bardzo odporny, ale przeciw Itaumie nie jest to decydujące (vide Franklin i Wach, oraz także McKean).

Ja będę niesamowicie zdziwiony jeżeli Itauma rozjedzie Chorwata. Wielokrotnie to pisałem i się powtórzę. Hrgovic to tłuk i faularz ale... jeżeli nie zostanie porozcinany to może stłamśić młokosa i wycisnąć z niego maksa. Ja się na tą walke ciesze bo Hrgo to pierwszy prawdziwy test dla Itaumy, w sensie zawodnik który nie jest wrakiem. Absolutnie sie nie zdziwie jak chorwat to wygra (w drugiej polowie walki lub nawet na punkty) albo go przewałują. Nie widze szans żeby Itauma znokautował Filipa, chyba że jakies tko po rozcieciach. Pamietac ile ładował w niego Zhang? Ok raz filip byl zamroczony ale Zhang to ma peterde jak sam skurwesyn a Hrgo stal na nogach cala walke, mimo ze zebral tam naprawde nie mało i pewnie by tą walke nawet przegrał na punkty jakby kitajec od polowy walki nie oddychal rękawicami.
