Whyte rzuca wyzwanie Chisorze, Millerowi i Ruizowi
- Wiem, że po porażce w pierwszej rundzie nie mam mocnej karty przetargowej, dlatego jestem gotów zawalczyć z każdym - mówi Dillian Whyte (31-4, 21 KO).
"Łajdak z Brixton" pauzuje już blisko rok, od demolki, jaką zafundował mu młody Moses Itauma (TKO 1). Nie wytrzymał z nim nawet dwóch minut. Nazwisko zostało duże, ale wartość rynkowa mocno spadła. I wie to sam zawodnik, dlatego nie będzie wybrzydzać przy doborze kolejnego rywala.
- Rozumiem ten biznes i wiem, że muszę wrócić i wygrać jakąś walkę. Jestem otwarty i gotowy na każdego. Derek Chisora, Andy Ruiz, Jarrell Miller, chcę po prostu wrócić i odrobić straty, jakie poniosłem w walce z Itaumą. Trylogia z Chisorą byłaby ciekawa dla kibiców, a Ruiz i Miller to jedni z nielicznych czołowych zawodników mojej ery, z którymi nie miałem jeszcze do czynienia. Chcę raz jeszcze spróbować dojść na szczyt - powiedział Whyte.

W sumie każdy przeciwnik z tutaj wymienionych to pewna bijatyka w ringu, bo i tacy to pięściarze, którzy nie bawią się w zawiłości techniczno-taktyczne. Najlepiej jakby dopełnił trylogię z Chisorą, ale dwóch kolejnych oponentów też robi robotę i warto by było rzucić na to okiem.
