Wilder ostatnim rywalem Usyka?
Z drużyny Aleksandra Usyka (25-0, 16 KO) poszedł jasny sygnał - ostatnim rywalem będzie albo Deontay Wilder (45-4-1, 43 KO), albo Jon Jones, prawdopodobnie najlepszy "półciężki" i "ciężki" w historii MMA. Były mistrz UFC odrzuca jednak pomysł walki bokserskiej.
Jones jest otwarty na walkę na zasadach MMA. Boks?
- Nie interesuje mnie walka z Usykiem w boksie, bo to przecież jeden z największych mistrzów wagi ciężkiej w historii boksu. Wiem natomiast, że on od lat trenuje zapasy, prawdopodobnie dzięki czemu tak dominuje również w klinczu. Gdyby chciał się sprawdzić we wszechstronne walce, chętnie się z nim spotkam, lecz ograniczanie się do walki samymi pięściami... Cóż, to po prostu nie mój świat i nie moja płaszczyzna bazowa. Ja nie jestem bokserem, a on nie jest kompletnym wojownikiem, bo chyba wszyscy wiedzą, co by się stało, gdyby zamknąć nas obu w jednym pomieszczeniu - powiedział Jones, sugerując, że w walce na ulicy Usyk nie miałby z nim szans.

I słusznie, Jones to parterowiec, więc byłoby to kuriozalne starcie. Najlepszą opcją z pokrewnej, ale jednak innej dyscypliny byłby Pereira, niemniej ten jak wiemy sam się wyeliminował ulegając w walce o pas w trzeciej kategorii wagowej. Wilder to obecnie najlepszy wybór na tym etapie kariery kariery tak samo jak i rewanż z Verhoevenem, ale to Amerykanina brakuje w CV Usyka, więc wybór wydaje się oczywisty.
