Andy Ruiz pewny siebie przed walką z Knybą
Po emocjach mundialowych wracamy do boksu, a konkretnie do krainy olbrzymów. Oto skrót wiadomości z samej wagi ciężkiej.
- Po tym zwycięstwie będę chciał zmierzyć się z jednym z tych, którzy przejęli mistrzowskie pasy po Usyku. W przyszłym roku odzyskam tytuł mistrza świata - zapowiada Andy Ruiz (35-2-1, 22 KO), który 4 września spotka się z Damianem Knybą (17-1, 11 KO).
Ciekawy Gurgen Hovhannisyan (10-0, 9 KO) kolejny pojedynek stoczy 1 sierpnia w Las Vegas, a tam jego formę sprawdzi mocny fizycznie, choć słabszy boksersko Uila Mau'u (10-0, 9 KO).
Dainier Pero (13-0, 10 KO) wielkich nazwisk w rekordzie jeszcze nie ma, ale już federacja WBA notuje go na dziewiątym miejscu swojego rankingu. Kubańczyk 8 sierpnia w Orlando skrzyżuje rękawice z Aleemem Whitfieldem (10-1, 6 KO).
- Mam szacunek dla jego osiągnięć, z drugiej strony on musi wiedzieć, że ja nie jestem drugim Allenem, Joyce'em czy Adeleye'em. Jego CV nie robi na mnie większego wrażenia - przyznaje Moses Itauma (14-0, 12 KO), być może najgorętszy prospekt królewskiej kategorii, który 29 sierpnia w Londynie zmierzy się z Filipem Hrgoviciem (20-1, 15 KO).

Hovhannisyan to wielki koleś który ma nie wiem czy umiejętności, ale na pewno warunki, żeby faktycznie być ciekawym graczem na zapleczu czołówki. Tymczasem od 4 lat stoi w miejscu. Polite Coffie z 2022 moim zdaniem pozostaje jego najlepszym skalpem. Z Pero jest fajna sytuacja, bo Lenier jest #66 a Dainier #67 Boxrec :). Lenier pokazał już swój sufit i nic wielkiego już nie osiągnie, a Dainier jest sporo młodszy, większy i wydaje się mieć spore szanse na dołączenie może nie do elity, ale do szerokiej czołówki.

Dainiera Pero aż chciałoby się sprawdzić z kimś takim jak Iwan Dyczko, Joe Joyce, Nelson Hysa albo przynajmniej Artem Suslenkov. Ciekawe jak z Gurgenem Hovhannisyanem poradziłby sobie Rico Verhoeven ?
