Joe Joyce zanotował piątą porażkę w sześciu ostatnich walkach
To koniec poważnej kariery Joe Joyce'a (16-5, 15 KO). Przed momentem udowodnił mu to Artem Suslenkow (15-0, 10 KO).
Brytyjczyk nigdy nie był demonem szybkości, dziś jednak wyglądał wyjątkowo ślamazarnie na tle mniejszego, słabszego fizycznie, ale ruchliwego przeciwnika.
Rosjanin już w czwartej rundzie zranił srebrnego medalistę olimpijskiego prawym sierpowym na szczękę. Pod Joyce'em ugięły się nogi, ale ustał. Z czasem przewaga Suslenkowa tylko rosła. W połowie jedenastego starcia trafił akcją lewy-prawy sierp. Anglik sklinczował, ale kilka sekund później zainkasował dwa takie same ciosy w kombinacji. Joyce popatrzył na sędziego, pokazał mu, że nie chce kontynuować pojedynku, ale zanim "ringowy" zrozumiał o co chodzi, Rosjanin władował jeszcze w rywala dwa kolejne ciosy.
