Felix Sturm przed pożegnalną walką
- To dla mnie taki trochę słodko-gorzki moment - przyznaje Felix Sturm (45-6-3, 20 KO), który w sobotni wieczór zakończy piękną, długą karierę.
Niemiec rozpoczął sukcesy od igrzysk w Sydney (2000). Co prawda wrócił bez medalu, ale w dobrym stylu wygrał dwie walki, a w ćwierćfinale przegrał 14:19 z innym późniejszym championem, Jermainem Taylorem.
Jako zawodowiec radził sobie jeszcze lepiej. Aż pięciokrotnie został mistrzem świata - czterokrotnie w wadze średniej i raz w super średniej. Za trzy dni jego ostatnim oponentem w karierze będzie Granit Stein (20-2-1, 11 KO).
- Z jednej strony jestem smutny, bo to koniec, z drugiej jednak mogę spojrzeć wstecz na niezwykłą karierę i jestem za to bardzo wdzięczny. To dobry moment, żeby pożegnać się z kibicami i tymi wszystkimi, którzy wspierali mnie przez lata. Rywal wie, że to dla niego szansa aby się wybić, jest silny i zawsze idzie do przodu, lecz będę na to wszystko przygotowany - zapowiada dawny champion.
- Miałem lepsze i gorsze momenty, ogólnie jednak bardzo dobrze oceniam i wspominam swoją karierę. Nie zostawiam jednak boksu, będę doradcą w pewnej grupie, a naprawdę mamy w Niemczech wielu utalentowanych pięściarzy, w tym kilku w naszym zespole. Razem postaramy się przywrócić boksowi w tym kraju dawny blask i miejsce - zakończył Sturm.
