Adam Kownacki zawalczy w Łomży
Ostatni taniec zapowiedział Usyk, swój ostatni taniec będzie miał również Adam Kownacki (20-4, 15 KO).
"Babyface" przez lata był numerem jeden polskiej wagi ciężkiej, a w pewnym momencie trzeba było go również zaliczyć do światowego Top 10. Niestety agresywny styl "przyjmij/oddaj" w pewnym momencie odbił się na odporności na ciosy polonijnego wojownika i ten przegrał pięć kolejnych walk. W rekordzie ma jednak cztery porażki, gdyż Joe Cusumano został złapany na dopingu i zdyskwalifikowany.
Kownacki urodził się w Łomży, skąd wyemigrował wraz z rodzicami w wieku siedmiu lat za wielką wodę. To w USA uczył się boksu, ale pożegnalny pojedynek ma stoczyć w rodzinnym mieście. Adam pożegna się z kibicami 21 listopada.
- Wyjechałem do Ameryki, ale Łomża zawsze była bliska mojemu sercu. Fajnie, bo w tym mieście będę mógł napisać ostatni rozdział mojej książki - powiedział Kownacki.
Przypomnijmy, że Adam ma na rozkładzie takich zawodników jak Artur Szpilka (TKO 4), Gerald Washington (TKO 2), Chris Arreola (PKT 12), czy byłego mistrza świata Charlesa Martina (PKT 10).

Dobrze, że stoczy pożegnalną walkę i zakończy z wygraną (prawdopodobnie) i jeszcze lepiej, że na tym chce zakończyć. Obrażał się, gdy wypominano mu, że za dużo przyjmuje, potrafił za taką głupotę zerwać z kimś kontakt, był trochę zbyt pyszny i ego przysłaniało mu realny stan rzeczy, trzeba jednak Adamowi oddać, że od czasu Gołoty i Adamka jako jedyny zbliżył się naprawdę do elity HW.

Kownacki miał swoje pięć minut i szedł jak burza, mógł wziąć w zastępstwie walkę z Joshuą i na pewno wyszedłby na tym lepiej niż z Heleniusem. Styl walki preferowany przez niego był krótkoterminowy kazus Wolaka, ale trzymał w napięciu i tym zjednywał sobie fanów.
