Artur Beterbijew chce dopełnić trylogię z Dmitrijem Biwołem
- On nie chce tej walki, spodziewam się jednak, że nasz trzeci pojedynek odbędzie się w przeciągu najbliższych sześciu miesięcy - mówi Artur Beterbijew (21-1, 20 KO) o swojej rywalizacji z Dmitrijem Biwołem (25-1, 12 KO).
Pierwszą potyczkę wygrał Beterbijew, drugą Biwoł. Oba starcia odbyły się w Rijadzie, stolicy Arabii Saudyjskiej. Trylogia ma być jednak dopięta w jednym z rosyjskich miast.
- Wierzę, że za drugim razem wygrałem wyraźniej niż za pierwszym, ale to jego ręka powędrowała w górę. W trzeciej walce będę jeszcze lepszy niż w dwóch pierwszych. Doceniam osiągnięcia Davida Benavideza, został mistrzem świata trzech kategorii, wolałbym jednak po raz trzeci zmierzyć się z Biwołem. Nikogo nigdy nie unikałem, Benavideza również, ale chętniej wyjdę do trzeciej walki z Biwołem - dodał Beterbijew.

Słusznie bo i te starcia mają potencjał na trylogie a'la Toney vs McCallum, czyli pierwsza liga, a właściwie w sumie mistrzów. Benavidez może poczekać tą jedną walkę, o ile Beterbijewowi starczy zdrowia i wiek go nie wyślę na emeryturę.

Pierwsza była na remis, drugą dość wyraźnie wygrał Biwoł, a Beterbijew młodszy się nie robi. Stąd też trzecia walka nie ma sensu, niech tę końcówkę, którą ma, wykorzysta na pozostałe jeszcze wyzwania, a taki jest w tej chwili jedynie właśnie Benavidez. Potem będziemy żałować, że do tej walki nie doszło.
