Filip Hrgović: Mocno przetestuję Itaumę
- Gdyby on był jakimś Bułgarem, a nie Brytyjczykiem, nikt by jeszcze o nim nie mówił - przekonuje Filip Hrgović (20-1, 15 KO), który stara się umniejszać dotychczasowe osiągnięcia Mosesa Itaumy (14-0, 12 KO).
Panowie skrzyżują rękawice 29 sierpnia w Londynie. I choć nie jest to oficjalny eliminator, to śmiało można założyć, iż lepszy z tej dwójki za moment dostanie walkę o mistrzostwo świata wagi ciężkiej. Wystarczy spojrzeć na ich rankingi - Hrgović WBC #4, WBA #6, IBF #4, WBO #2, natomiast Itauma WBC #3, WBA #1, IBF #3, WBO #1.
- Cały świat się nim zachwyca, ale on nie robi na mnie takiego wrażenia, jak widocznie na innych. Jestem zawodnikiem, widocznie więc patrzę na niego trochę inaczej niż kibice i dziennikarze. Nigdy dotąd nie był mocno trafiony, nie miał żadnego kryzysu, mało tego, jak dotąd nie przyjął nawet mocnego uderzenia. Na pewno jest bardzo szybki, sporo potrafi, ale żeby okazać się kimś wielkim, kimś wyjątkowym, musisz na końcu mieć również twardą szczękę, duże serce do walki i wytrzymałość, a póki co nie mogliśmy jeszcze tego sprawdzić. Nie wiemy, jak on się zachowa, kiedy przyjdzie pierwszy kryzys? Nie wykluczam, że Itauma to wszystko ma i będzie wielki, ale równie dobrze może okazać się, że polegnie przy pierwszym kryzysie. Ja to wszystko zamierzam sprawdzić i mocno go przetestować - zapowiada Chorwat, brązowy medalista olimpijski z Rio (2016).
- Wierzę, iż pobiję Itaumę, a potem zostanę mistrzem świata wagi ciężkiej. Będę dla niego zbyt twardy i doświadczony. Są tacy, zdaniem których różnicę zrobi jego szybkość, ale ja bardzo mocno wierzę w siebie - zakończył Hrgović.
