Wyniki z Montrealu
Albert Ramirez (23-0, 19 KO) zachował status niepokonanego oraz pas(ek) WBA wagi półciężkiej w wersji tymczasowej, ale Lerrone Richards (19-2, 4 KO) udowodnił chyba, iż Wenezuelczyk nie należy raczej do ekstraklasy limitu 79,4 kilograma.
Po dwunastu trudnych rundach Ramirez wygrał po niejednogłośnym, dla wielu kontrowersyjnym werdykcie i zachował tytuł. Sędziowie punktowali na jego korzyść 115:113, 112:116 i 115:113.
Wcześniej na rozpisce wystąpił inny "półciężki" - Imam Chatajew (12-1, 11 KO). Rosjanin prawdopodobnie pobiłby obu zawodników z dania głównego, ale póki co odprawił na samym finiszu pierwszej rundy Mickaela Diallo (21-3-2, 18 KO). Inna sprawa, że na początku walki sam był liczony. Obaj trafili w tempo swoimi prawymi sierpami. Francuz "zatańczył", ale to Chatajew dotknął rękawicą maty ringu i to on był liczony do ośmiu. Za moment jednak doszedł znów do głosu i odebrał przeciwnikowi ochotę na kontynuowanie potyczki.
- Nie zgadzam się z werdyktem, wygrałem tę walkę. Nawet miejscowi kibice podchodzili do mnie po wszystkim i mówili mi, że byłem lepszy. Gdy usłyszałem werdykt, byłem po prostu zszokowany - powiedział po wszystkim Richards.
