Beterbijew ma chrapkę na wojnę z Benavidezem
Artur Beterbijew (21-1, 20 KO) wyrywał się, aby dopełnić trylogię z Biwołem, teraz jednak naciska na ewentualną walkę z Davidem Benavidezem (32-0, 26 KO).
"Meksykański Potwór" wyskoczył na moment do wagi cruiser i przejął kosztem Gilberto Ramireza (KO 6) pasy WBA/WBO. Czy wróci znów do półciężkiej, co zapowiadał wcześniej? Na pewno czekać tam na niego będzie rosyjski niszczyciel.
- Benavidez to ten typ kolesia, który dużo więcej gada niż robi. Jest dobry, owszem, lecz boksuje nieczysto, dużo fauluje, a niektóre jego wygrane były wątpliwe. Zaraz po zwycięstwie nad Yarde'em padła propozycja naszej walki, ja się od razu zgodziłem, a wtedy on i jego zespół zmienili zdanie i wybrali starcie z Ramirezem. Niestety wybieranie sobie rywali stało się już normą w boksie. Ja mam trochę inną mentalność, wybieranie sobie przeciwników to dla mnie coś obcego i niezrozumiałego - powiedział Beterbijew.
