Ben Whittaker: Cenię Yarde'a, ale go pokonam
Niewątpliwie w Benie Whittakerze (11-0-1, 8 KO) drzemie ogromny potencjał. On sam chce udowodnić swoją wartość starciem z doświadczonym i cenionym Anthonym Yarde'em (27-4, 24 KO).
Póki co srebrny medalista olimpijski z Tokio (2021) ma przed sobą debiut na amerykańskim rynku. Jego rywalem 27 czerwca w Barclays Center na Brooklynie będzie Richard Rivera (27-2, 20 KO). Pojedynek zakontraktowano na dziesięć rund, a w jego stawce będzie pas WBC Silver wagi półciężkiej. Przypomnijmy, że najważniejszą walką będzie rywalizacja Jarona Ennisa (35-0, 31 KO) z mistrzem WBA/WBO wagi junior średniej, Xanderem Zayasem (23-0, 13 KO).
Jeśli Whittaker zda test i odprawi Riverę, kolejną przeszkodą mógłby być właśnie Yarde, trzykrotny pretendent do tytułu mistrza świata.
- Trenuję w Dublinie, do gymu mam jakieś dziesięć minut podróży, a niedaleko są sklepy i plaża. Jestem w otoczeniu dobrego trenera i zawodników, nie potrzebuję więc niczego więcej. Pod jego ręką uczę się nowych rzeczy, a ta praca sprawia mi przyjemność. Yarde ma dobre nazwisko, mam szacunek do jego osiągnięć, wierzę jednak, że bym go pobił. No i przede wszystkim to byłaby ciekawa potyczka dla kibiców, chętnie więc się z nim zmierzę - powiedział Whittaker.

Własnie Yarde jest w sam raz na niego. Nawzajem sobie nie leżą, bo Yarde ma problem z technikami (porażka z Arthurem), a Whittaker pokazał, że może mieć problem z presją silnego fizycznie gościa. A różnicę powinien zrobić fakt, że Whittaker do tej pory boksował z drugą setką boxreca, a Yarde to solidne top20. I w ogóle nie zdziwiłbym się, gdyby nie poradzi sobie z tym Rivierą, bo to gość który dał remisową walkę Badou Jackowi.
