WBC milczy o mistrzowskich prawach Michała Cieślaka
World Boxing Council robi co chce, niestety kosztem nadanych wcześniej praw Michałowi Cieślakowi (28-2, 22 KO).
Norair Mikaeljan (28-3, 12 KO) dostał jakiś czas temu pozwolenie na dobrowolną obronę, po której miał stoczyć obowiązkową walkę z Polakiem. Dobrowolnej obrony nie było, przyszła więc pora na obowiązki wobec federacji. Problem w tym, że Cieślak - pomimo statusu mistrza w wersji tymczasowej - musi czekać dalej. A na obowiązkowego challengera wyznaczono...
I to jeszcze dziwniejsze, ponieważ władze WBC każą swojemu mistrzowi wagi cruiser stoczyć obowiązkową obronę z championem według WBA i WBO, Davidem Benavidezem (32-0, 26 KO).
Promotor Benavideza wystosował taki apel, a WBC przychylnie się do niego ustosunkowała. Tak oto Mikaeljan, wcześniej znany jako Noel Gewor, musi zawalczyć z Benavidezem. I żeby było jeszcze ciekawiej, ten niedawno przekonywał, iż wraca do dywizji półciężkiej, by zapolować na Dmitrija Biwoła. Pomieszanie z poplątaniem, tylko jakoś cicho o prawach obowiązkowego pretendenta Michała.
