Co dalej z Richardem Torrezem?
- Słyszałem te wszystkie zachwyty nad Torrezem, ale czysto boksersko on nie zrobił żadnego postępu od kilku lat - przekonuje Teddy Atlas.
Richard Torrez (14-1, 12 KO) miał w zeszły weekend udowodnić, iż jest numerem jeden na świecie, tymczasem brutalnie zweryfikował go Frank Sanchez (KO 2). Co dalej z wicemistrzem olimpijskim wagi super ciężkiej z Tokio?
- Richard będzie tak dobry, jak dobra i twarda będzie jego szczęka. Musisz mieć zdrowie i serce do walki, on to ma, ale musisz mieć również umiejętność przyjmowania mocnych uderzeń, a już szczególnie w wadze ciężkiej. Jeśli nie masz twardej szczęki, to polegniesz. Tym bardziej, jeśli wciąż popełniasz te same błędy, a Torrez je nadal popełnia. Znam go, bardzo ciężko pracuje, jest zdyscyplinowany, ale to twardość szczęki może okazać się kluczowa - powiedział z kolei Timothy Bradley, były zawodnik Atlasa i mistrz świata dwóch kategorii.

Po takim występie, może powinien celować w takie nazwiska jak Smakici, Wychryst, Pero. W sumie mogłoby być ciekawie.

Bez przesady. Ma solidne CV na czele z mocną wersją Guido Vianello. Jest w szerokiej czołówce, powiedzmy top20, byle tylko nie wystawiać go na dobrego kontrboksera...

Wyłapał i już, jeszcze pare lat boksowania przed nim a czy szczęke ma taka słabą ? tego sie nie da tak naprawde ocenić. Pytanie tylko jak go beda teraz prowadzili. Torrez ma 27 lat, jego rówieśników na wysokim poziomie ciężko szukać, więc jak te stare wygi odejdą (a za chwile odejda wszyscy) to zapewne będzie w czołówce (no chyba, że dostanie jeszcze z 2 czasówki). Na chwile obecna to powinien odpoczac i w nastepnej walce wziac jakiegos waciaka ktory nie stanowi zagorzenia a nastepnie moze zrobic jakas mocna waleczke np. z Andersonem ? Dwaj dziurawi zawodnicy, w podobnym wieku o podobnym potencjale z czego jeden (Torrez) olimpijczyk. Czasami takie walki wcale nie musza się skończyć szybko, vide niedawna walka Wardleya z Dubois - kto tam stawiał, że to będzie trwało tyle czasu. Sam nie wiem, ja zawsze jestem sceptyczny do prospektów. Czy do Andersona (zweryfikowany przez Bakole), Ajagby (zweryfikowany wczesniej przez wlasnie Sancheza) czy Pero (zrobionego przez Millera) czy nawet przez tego bożyszcze wszystkich ekspertow czyli Itaume (chociaz ten wydaje sie miec najwieksze szanse zeby cos tam osiagnac, pytanie tylko czy w pewnym momencie - byc moze najblizszym, nie zostanie skoszony). W boksie nie ma co sie podniecac dopoki nie ma naprawde mocnych swiadectw. Ktoś może być mistrzem sparingów lub mistrzem nokautów a jak przychodzi 30 minuta walki to dopiero wiadomo kto jest panem bokserem.
