Tragiczna historia Denisa Bojcowa
Mariusz Wach zapytany kiedyś o największego punchera wskazał na zapomnianego trochę Denisa Bojcowa (36-1, 27 KO). I nie jest odosobniony w tym rankingu.
Takiej samej odpowiedzi na to samo pytanie udzielił David Price (25-7, 20 KO), medalista olimpijski wagi super ciężkiej i niespełniony brytyjski prospekt.
Rosjanin podpisał zawodowy kontrakt w wieku osiemnastu lat z rekordem 115-15 z boksu olimpijskiego. W gablocie były już złote medale Mistrzostw Świata - zarówno w grupie kadetów, jak i juniorów. Zresztą po złoto MŚJ sięgnął wygrywając wszystkie walki przed czasem.
Jako zawodowiec szedł od zwycięstwa do zwycięstwa, niestety na przełomie 2011 i 2012 roku zaczęły się - jak to u puncherów - problemy z dłońmi. Przeszedł kilka operacji, wrócił na ring, ale to już nie było to samo. Jako challenger WBO w listopadzie 2013 roku wziął pojedynek na rozgrzewkę z Alexem Leapaim i doznał niespodziewanej porażki. Potem doszły problemy z alkoholem... Wygrał jeszcze trzy walki, ale karierę przerwał - no właśnie, wypadek?
Na początku maja 2015 Rosjanina z poważnymi obrażeniami głowy znaleziono w tunelu berlińskiego metra. Bliscy Bojcowa od początku twierdzili, że pięściarz został napadnięty przez zbirów wynajętych przez jego byłego promotora Waldemara Klucha. Prokuratura ostatecznie nie znalazła sprawców i uznała, że był to wypadek. Niedoszły mistrz był pod wpływem alkoholu i właśnie na to zrzucono całą winę. Bojcow w kilka tygodni stracił 33 kilogramy - w momencie wypadku ważył 103, a już na przełomie czerwca i lipca zaledwie 70. Kilka miesięcy był karmiony tylko dożylnie. Od kilku lat nie było aktualizacji o jego stanie zdrowia, ale niektórzy, w tym Price i Wach, do dziś wspominają moc pięści Rosjanina.
- Miałem do czynienia z kilkoma naprawdę mocno bijącymi zawodnikami, ale jeden z nich się wyróżniał na tym tle. To był Denis Bojcow, z którym sparowałem kiedyś w Niemczech. I choć mieliśmy grubsze rękawice, zapamiętałem go jako bardzo silnego punchera. Trafił mnie na czubek głowy i poczułem na własnej skórze jego siłę. Z tego co pamiętam, został brutalnie pobity przez jakiś rosyjski gang i pozostawiony na pewną śmierć. Potem już nie był zdolny do walki, ja go jednak zapamiętałem jako wyjątkowego punchera - wspomina Price.
