Carl Froch o słabszej walce Usyka
- Było blisko, aby całe dziedzictwo Usyka legło w gruzach - komentuje sobotnie wydarzenia w Gizie Carl Froch.
Co prawda Aleksander Usyk (25-0, 16 KO) pokonał ostatecznie Rico Verhoevena (1-1, 1 KO) przed czasem, było jednak blisko ogromnej sensacji. Bo mistrz długo nie mógł złapać rytmu ani dobrać się do skóry wielkiego holenderskiego kickboksera.
- Usyk zrobił co musiał i wygrał. Dokonał wielkich rzeczy w swojej karierze, był kimś wspaniałym dla naszej dyscypliny, jednym z najlepszych w historii, lecz jeśli przegrałby z Verhoevenem, straciłby to wszystko w jeden wieczór. Bo przegrałby z kimś, kto toczył dopiero drugi pojedynek bokserski w karierze. Ale nie umniejszajmy niczego Rico. Ma swoje ograniczenia, to w końcu kickbokser, ale boksował znakomicie i sprawił Usykowi duże problemy. Usyk uratował swoją pozycję oraz spuściznę, ale było blisko, by to wszystko zaprzepaścił - powiedział Froch, były trzykrotny mistrz świata kategorii super średniej.
