Gdy Turki Alalshikh planuje Usykowi kolejną walkę, Verhoeven myśli o proteście
Nie bez problemów, ale Aleksander Usyk (25-0, 16 KO) rozprawił się z Rico Verhoevenem (1-1, 1 KO), natomiast Ukraińcowi planuje się już kolejne starcie - zaraz po walce opcje przedstawił Turki Alalshikh.
Pierwsza z nich to oczywiście rewanż z Holendrem, który przysporzył Usykowi niemałych kłopotów. Verhoeven docenił klasę rywala, wyraził chęć rewanżu, ale i zaczął rozważać wniesienie protestu co do przerwania walki.
- Usyk był dokładnie taki, jakiego się go spodziewałem - znakomity. To był dla mnie zaszczyt dzielić z nim ring. Jak najbardziej chciałbym bić się z nim jeszcze raz, ale to już nie zależy ode mnie. Boks ma swoje zasady, a ja już raz wepchnąłem się w kolejkę.
- Tak, uważam, że było to przedwcześnie przerwanie, ale nie zależy to ode mnie. Wierzę, że sędzia wiedział, że mamy już koniec rundy. Pozwól mi postawić wszystko na szali albo zaczekaj na gong. Taki był mój proces myślowy, ale raz jeszcze - to nie była moja decyzja. Walka była równa. Na kartach punktowych było równo, tak przynajmniej czułem. Sędzia powinien pozwolić mi pójść na całość, tudzież zezwolić na dwunastą rundę - powiedział świeżo po walce kickbokserski mistrz, a gdy emocje już nieco opadły, podkręcił nieco narrację.
- Zobaczyłem raz jeszcze końcówkę, bo przeczytałem wszystkie te komentarze i widzę, że zatrzymali walkę już po gongu. Muszę się zastanowić nad protestem, bo to w ogóle nie ma sensu. Zabrzmiał gong, a oni to wszystko przerywają, a to przecież mój czas na odpoczynek. Każdy może popełnić błąd, ale sędzia powinien się do niego przyznać i powiedzieć - albo uznajemy walkę za nieodbytą, albo od razu przechodzimy do kart punktowych, a tam, wierzę, że prowadziłem - dodał 37-latek.
Druga opcja, o której mówi się od dawna, to obowiązkowy pretendent WBC Agit Kabayel (27-0, 19 KO). Niemiec pojawił się wczoraj po starciu między linami. Warto również dodać, że swój akces zgłosił świeżo upieczony pretendent IBF Frank Sanchez (26-1, 19 KO), sugerując, iż będzie gotowy kiedykolwiek i gdziekolwiek tylko Usyk będzie sobie tego życzył.

Myślę, że Kabayel to będzie powrót do korzeni już bez zbędnych kilogramów, więc i mobilność pomimo wieku powinna wrócić do tej bazowej, a poza tym walka z Niemcem jest oczekiwana, następnie Wilder, o ile nadal będzie na fali wznoszącej i koniec wspaniałej kariery. Verhoeven natomiast dał świetną potyczkę, duży, z lekka pokraczny w ringu i z kondycją, trudno się do kogoś takiego zaadaptować. Szukając analogii wyglądało to trochę jak Mayweather jr. vs Maidana 1, a jakby miało dojść do rewanżu to moim zdaniem Holender będzie już rozczytany i pójdzie o wiele łatwiej.
