Sławny "Maravilla" do dziś odczuwa skutki ringowych wojen
Sergio Martinez (57-3-2, 32 KO), były dwukrotny mistrz świata wagi średniej, był wielkim wojownikiem, który zyskał sławę i uznanie kibiców za ringowe wojny. Ale one zostawiły trwałe ślady, które Argentyńczyk odczuwa do dzisiaj.
Wszyscy wiedzieli o jego problemach z kolanami. Te kontuzje sprawiły, że w 2014 roku zawiesił karierę. Wznowił ją w sierpniu 2020 roku, wygrał kilka walk, lecz od ponad trzech lat pozostaje na sportowej emeryturze. Co u niego słychać?
- Boks pozostawił po sobie pewne trwałe skutki. Na przykład kiedy śpię, moja szczęka wyskakuje mi z zawiasów. Nie mogę normalnie gryźć. Regularnie mam problemy z rozbitą ręką, a szczególnie z jednym palcem. Nigdy nie paliłem i nie piłem alkoholu, teraz jednak walczę o to, aby nie mieć dołka psychicznego, bo odczuwam skutki uprawiania boksu - przyznał sławny "Maravilla".
Przypomnijmy, że Martinez ma na rozkładzie takich asów jak Darren Barker (KO 11), Matthew Macklin (TKO 11), Julio Cesar Chavez Jr (PKT 12), Martin Murray (PKT 12), Sergiej Dżindżiruk (TKO 8), Kelly Pavlik (PKT 12) czy Paul Williams (KO 2).

Genialny zawodnik, oglądanie go za jego najlepszych czasów to była magia. Nokaut na Williamsie palce lizać w sumie w ich pierwszej walce też mógł zostać ogłoszonym zwycięzca, a i miał horror z Chavezem, który sam sobie sprezentował. Pavlik też pewnie nie ma za dobrych wspomnień po walce z nim:)
