Christian Mbilli broni pasa WBC w walce z Saulem Alvarezem
Saul Alvarez (63-3-2, 39 KO), ale i wykładający pieniądze Turki Alalshikh potwierdzili, że meksykański gwiazdor powróci mistrzowską walką 12 września w Rijadzie, stolicy Arabii Saudyjskiej.
Naprzeciw Canelo stanie nowy mistrz świata wagi super średniej federacji WBC, Christian Mbilli (29-0-1, 24 KO). Francuz mieszkający w Kanadzie po ogłoszeniu sportowej emerytury przez Terence'a Crawforda został awansowany z mistrza w wersji tymczasowej na pełnoprawnego championa World Boxing Council w limicie 76,2 kilograma.
- Po tylu latach w tym sporcie moja motywacja pozostaje ta sama: rzucić sobie wyzwanie, reprezentować Meksyk i nadal budować swoje dziedzictwo. Mbilli to niepokonany i naprawdę świetny zawodnik, do którego mam sporo szacunku. Jak zwykle jednak skupiam się wyłącznie na sobie i swoich przygotowaniach. 12 września rozpocznę nowy rozdział mojej kariery, ale z tą samą dyscypliną, ambicją oraz wizją, które towarzyszyły mi przez całą karierę - powiedział Alvarez.
- Moja ostatnia walka była walką roku, we wrześniu zaś wraz z Canelo damy walkę dekady. Cały sportowy świat będzie świadkiem mojego wielkiego zwycięstwa - zapowiada z kolei Mbilli, pogromca Maćka Sulęckiego (TKO 1).

I to mi się podoba, wielka szansa dla Mbilli i wcale nie jest na straconej pozycji. A ze swoim ofensywnym stylem zmusi Alvareza do wysiłku, w innym wypadku Meksykanin po tej walce zakończy karierę, albo będzie tego bliski.

Też mi się wydaje, że nieznacznym faworytem może być Mbilli. Powtórzę to, co pisałem wcześniej - po walce z Biwołem Canelo nie dał dobrej walki.
