Francis Ngannou ciężko nokautuje (wideo)
Dwie wielkie gwiazdy światowego MMA odniosły nad ranem szybkie zwycięstwa podczas gali MVP w Los Angeles. Swoje bokserskie umiejętności i brutalną siłę znów potwierdził Francis Ngannou (19-3), były mistrz UFC wagi ciężkiej.
"Predator" już w końcówce pierwszej rundy piekielnym lewym sierpowym ściął z nóg Philipe'a Linsa (18-6). Poniżej skrót walki.
W daniu głównym pionierki żeńskiego MMA nie pobiły się zbyt długo, bo Ronda Rousey (13-2) w zaledwie 17 sekund poddała w swoim stylu balachą Ginę Carano (7-2). Wideo z walki również poniżej.
Na rozpisce znany z występów w KSW Salahdine Parnasse (23-2) pokonał ciosami w końcówce pierwszej odsłony Kennetha Crossa (17-5), natomiast Mike Perry (15-8) zmusił narożnik Nate'a Diaza (21-14) do poddania pomiędzy drugim a trzecim starciem. Znakomity niegdyś Junior dos Santos (23-11) znów poległ po ciężkim nokaucie, tym razem z rąk Robelisa Despaigne'a (6-2).

Ngannou po swojemu i szuka Jona Jonesa, a ja myślę że powinien poszukać przede wszystkim Deontaya Wildera. Junior Dos Santos piękny nokaut sobie zafundował, już dawno temu Cain Velasquez ukradł mu dusze, a teraz inni wciąż kontynuują jego dzieło. Parnasse - magnifique i jest ogień, na razie bez względu na przeciwnika i świetnie się to ogląda. Parafrazując pewien program goszczący na ekranach polskich stacji, wyszło z tego "Sanatorium walki" ale momentami z przytupem.

Jak nie Jones, to zawsze chętnie obejrzę walkę z Alexem Pereirą ;)
