Andre Dirrell stawia na Biwoła w walce z Benavidezem
Czy ktoś powstrzyma marsz Davida Benavideza (32-0, 26 KO)? On sam chce zmierzyć się teraz z Dmitrijem Biwołem (24-1, 12 KO) i właśnie Rosjanin może być tym, który zada mu pierwszą porażkę. Tak przynajmniej twierdzi Andre Dirrell (29-3, 19 KO).
Dirrell sparował w przeszłości z jednym i drugim. Stare bokserskie przysłowie mówi o tym, że "styl robi walkę", a zdaniem Amerykanina sposób boksowania przez Benavideza jest skrojony pod Rosjanina, mistrza WBA/IBF/WBO wagi półciężkiej. Ostatni pas - WBC, należy właśnie do Davida.
- Cóż, Biwoł to jest szef wszystkich szefów. Nie wydaje mi się, aby Benavidez był w stanie go pokonać. Nie sądzę również, żeby mógł cokolwiek poważniejszego zrobić w takim pojedynku. Oczywiście to będzie trudna przeprawa dla Biwoła, ale wszystkie argumenty są po jego stronie, szczególnie sposób poruszania się w ringu i praca nóg. Agresywny atak Benavideza, który sprawia tyle problemów innym, akurat Biwołowi powinien pasować. Bo on lubi takich przeciwników i lubi boksować z kontry. Benavidez nigdy się nie podda i będzie atakował do ostatniego gongu, lecz stawiam na wygraną Biwoła - powiedział Dirrell.
Przypomnijmy, że Biwoł 30 maja w obowiązkowej obronie z ramienia federacji IBF spotka się z Michaelem Eifertem (13-1, 5 KO).
