Fabio Wardley przed pierwszą obroną pasa WBO wagi ciężkiej
- Co będzie, jeśli on mnie czysto trafi? Na pewno nie będzie to koniec walki. I to jest główna różnica między nami - mówi Fabio Wardley (20-0-1 ,19 KO) przed pierwszą obroną pasa WBO wagi ciężkiej.
Champion przyznaje, że wiele lat temu, gdy dopiero zaczynał przygodę z boksem, dostał nauczkę na sali treningowej od młodszego Daniela Dubois (22-3, 21 KO). Zapewnia jednak, iż dziś wszystko wygląda inaczej, a role się odwrócą.
- Owszem, kiedyś mnie pobił na sparingu, tylko że on miał już bogatą karierę amatorską, był mistrzem Wielkiej Brytanii juniorów, a ja kilka tygodni wcześniej po raz pierwszy w życiu założyłem rękawice na dłonie. Rzeczywiście mocno bije, ale nie wyróżniał się niczym na tle Chisory, Whyte'a czy Hrgovicia, z którymi również wtedy sparowałem. Bo od razu zostałem rzucony na najgłębsze wody. Byłem wtedy po prostu zielony i niedoświadczony. Dziś różnica między nami jest taka, że gdy ja czysto trafię, będzie po wszystkim. Bo w wadze ciężkiej, gdzie wszyscy mocno biją, najważniejsze jest to, czy potrafisz przyjąć i jak reagujesz na mocne uderzenia rywala? Kiedy więc mocno mnie trafi, otrząsnę się i za jakiś czas wrócę z jeszcze większym impetem - kontynuował obrońca tytułu.
- Moi rywale nie mogą liczyć na jedno mocne uderzenie, którym zakończą walkę. Jestem gotów pójść w najciemniejsze zakamarki i wrócić do gry. Powiem więcej, lubię czasem takie skrajne sytuacje, w którym testuję sam siebie i swój charakter. Podnieca mnie ten dreszczyk emocji i nie boję się postawić wszystkiego na jedną kartę. Kocham sprawdzać, jak daleko mogę się jeszcze posunąć - zakończył Wardley.
