"Potwór" Inoue obronił pasy WBC/WBA/IBF/WBO

Dodano: 2 maja 2026 15:44
Inoue nieznacznie lepszy niż Nakatani
Redakcja, Informacja własna
Mark Robinson/Matchroom Boxing

Na ten pojedynek sportowa Japonia czekała kilka lat. Naoya Inoue (33-0, 27 KO) pokonał Junto Nakataniego (32-1, 24 KO) i obronił pasy WBC/WBA/IBF/WBO wagi super koguciej, czy też jak kto woli junior piórkowej.

Pierwsze minuty taktyczne i rozpoznawcze. Obaj szachowali się przednią nogą i walczyli o to, kto postawi ją na zewnątrz. Rundy kradł aktywniejszy "Potwór", ale i tak robił mniej niż zazwyczaj. Szermierka na pięści w najlepszym wydaniu, choć obaj przyzwyczaili nas do efektownych nokautów. Dopiero w czwartej rundzie doszło do kilki krótkich spięć. Obaj jednak boksowali uważnie w obronie i czystych ciosów było wciąż mało.

Na półmetku Nakatani zaczął sięgać mistrza długim lewym krzyżowym, więc "Potwór" w odpowiedzi skracał dystans i szukał krótkich wymian w półdystansie. Pretendent dobrze wszedł w siódmą odsłonę, ale champion odpowiedział mu dwoma sztywnymi lewymi prostymi, znów spychać go do odwrotu. Po przerwie obaj poszli w końcu na otwarte wymiany i rozgrzali widownię, ale po około minucie wszystko wróciło do poprzedniego scenariusza i oglądaliśmy bokserskie szachy, choć na tym najwyższym poziomie. W końcówce dziewiątego starcia Nakatani uderzył najpierw ładnym lewym podbródkiem, a za moment poprawił lewym sierpem, dopisując ten odcinek na swoją korzyść. W dziesiątym doznał rozcięcia lewego łuku brwiowego po przypadkowym zderzeniu głowami. Mimo tej kontuzji i krwi napływającej do oka wygrał i tę rundę.

Podrażniony Inoue podkręcił tempo i wygrał pewnie rundę jedenastą, trafiając w samej końcówce pięknym lewym hakiem na szczękę. Wydawało się, że zbudował w miarę bezpieczną przewagę, więc challenger i dawny mistrz niższych limitów ostro zaatakuje w ostatnich trzech minutach. "Potwór" nie dał sobie zrobić krzywdy i dowiózł wygraną do końca. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali jednogłośnie na korzyść Inoue - 115:113 i dwukrotnie 116:112.

Więcej informacji: Junto NakataniNaoya Inoue
Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp
KOMENTARZE
Avatar
puncher48
02-05-2026 16:11:01
Dobre shōgi z tego wyszło i pewnie Capcom takiej gry strategicznej by się nie powstydził. Może i brakło fajerwerków, ale poziom obu zawodników był zbyt wysoki, aby było wybuchowo między linami. Więc było taktycznie i to w pełnej krasie.
Lubię to![ 0 : 0 ]Nie lubię tego!
Avatar
furmi
02-05-2026 16:20:54
Trochę dla koneserów, ale ja takie walki lubię.
Świetne nogi Potwora.
Lubię to![ 0 : 0 ]Nie lubię tego!
Avatar
ariosto
02-05-2026 18:30:54
Przypomniałem sobie w sam raz jak leciała 6 runda, więc nie widziałem początku, ale muszę zaufać opisom i komentatorom (komentarz ang. na DAZN był świetny i przede wszystkim nie stronniczy) wg których Nakatani przespał pierwszą połowę walki. Dla mnie drugą połowę wygrał, co i tak jest osiągnięciem, ale rozumiem, że Inoue boksował z bezpiecznym zapasem, więc nie musiał się spinać. Trzeba oddać cesarzowi co cesarskie.
Kibicowałem badzo mocno Nakataniemu i IMO dzięki tej drugiej połowie walki wypadł ogólnie dobrze. Tak jak pisałem wczoraj, Junto by underdogiem buków w stosunku 1/4, dla mnie 1/3, więc to się sprawdziło, ale poprzednio pisałem też, nieco antycypując sytuację, że mam nadzieję na ew. rewanż za np. 2 lata i że wtedy role mogą się odwrócić. Bo bez wątpienia to Nakatani ma potencjał do rozwoju, jest młodszy, jeszcze na dorobku wśród elity (mimo obecności od 2 lat w top10 p4p!!) i z lepszymi warunkami, które pozwolą mu okrzepnąć w tej wadze, bo trochę zaatakował Inoue z marszu. Biorąc pod uwagę ww. oraz dzisiejszy występ, Nakatami IMO potwerdził, że może nie za rok, ale tak za 3 latka w ew. rewanżu już będzie faworytem.
Lubię to![ 0 : 0 ]Nie lubię tego!
Zaloguj się lub zarejestruj się, aby skomentować ten artykuł...
Kalendarz imprez