Sławny promotor krytykuje Joshuę za dobór rywala
Lou DiBella, który promował wielu sławnych zawodników, z Wilderem na czele, ustawia się w kolejce krytyków Anthony'ego Joshuy (29-4, 26 KO) i jego zespołu za dobór rywala.
Przypomnijmy, że były dwukrotny mistrz świata wagi ciężkiej 25 lipca w Rijadzie, stolicy Arabii Saudyjskiej, spotka się z anonimowym Albańczykiem Kristianem Prengą (20-1, 20 KO). Ma to być rozgrzewka przed jesienną potyczką z Tysonem Furym (35-2-1, 24 KO).
- Joshua to prawdopodobnie przyszły członek Galerii Sław, a jeśli pokonałby Fury'ego, to z pewnością by się w niej znalazł. Według mnie już zasłużył na to wyróżnienie i nagle ogłaszają jego walkę z chłopakiem z "bramki". Bo kimś takim jest właśnie Prenga. Znam go dobrze, kiedyś chciałem podpisać z nim nawet umowę i wiem, że to po prostu bardzo silny chłopak z bramki. Sprzedawał trochę biletów na swoje walki, wątpię jednak, by kiedykolwiek dotąd dostał wypłatę większą niż 10 tysięcy dolarów. Bije mocno i jeśli kogoś trafi, to na pewno zrani, ale on poziomem nawet nie zbliża się do Joshuy. Szczerze mówiąc wątpię, aby ludzie z zespołu Joshuy, przed jakąś poważną i dużą walką, zdecydowali się zatrudnić kogoś takiego jak Prenga na sparingpartnera, bo byłby za słaby do tej roli. On ma imponujący rekord, lecz nabity na zwykłych klaunach, a nie poważnych bokserach. Jeśli to, co słyszę o jego gaży jest prawdą, to 10% wypłaty za Joshuę będzie stanowić więcej niż to, co zarobił przez całą karierę. Ten chłopak wygrał los na loterii. Zastanawiam się tylko, po co Joshui taka walka? - powiedział sławny promotor.
