Fabio Wardley i Daniel Dubois pewni swego
- On do tej pory miał trochę szczęścia, muszę więc zabrać mu to zero w rekordzie - mówi Daniel Dubois (22-3, 21 KO), który 9 maja zaatakuje Fabio Wardleya (20-0-1, 19 KO) i jego pas WBO wagi ciężkiej.
- Temu chłopakowi należą się brawa, zaszedł bardzo daleko, nie spotkał się jednak nigdy z kimś tak mocnym jak ja. Przeszedłem przez to, co musiałem, zostałem mocno poturbowany, mam swoje blizny i tak dalej, ale to znów jest mój czas - dodał były champion federacji IBF.
- Ostatecznie nikt poza mną nie zna mojego poziomu i wierzę, że mogę dojść na sam szczyt. Nie sądzę, żeby ktokolwiek mógł stanąć przede mną i ze mną przetrwać dwanaście rund, z Dubois włącznie. Cała moja droga była przeciwieństwem szczęścia, o którym on mówi. Zostałem przecież szybko rzucony na głęboką wodę i zdawałem test za testem. On zaś, gdy jest w tych najtrudniejszych momentach walki, ma swoje demony i czasem potrafił się poddać. Choć były i takie walki, jak na przykład z Hrgovieciem, gdy zacisnął zęby i przetrwał kryzys. Ja mam w sobie determinację i siłę, aby nokautować i w pierwszej, i w dwunastej rundzie. I zamierzam znów wygrać przed czasem - powiedział z kolei Wardley.
