Ryan Garcia szuka zemsty na "Czołgu"
Ryan Garcia (25-2, 20 KO) w końcu dopiął swego, został mistrzem WBC wagi półśredniej, a teraz chętnie zrewanżuje się swojemu pierwszemu pogromcy.
Gervonta Davis (30-0-1, 28 KO) do niedawna był postrzegany jako jeden z najlepszych bokserów świata bez podziału na kategorie. Dziś toczy raczej walki poza ringiem niż między linami. Po remisie z Lamontem Roachem pauzuje już trzynaście miesięcy. Nazwisko wciąż ma jednak duże i ewentualny rewanż z "KingRy" z pewnością by się sprzedał. Przypomnijmy, że wczoraj minęła trzecia rocznika wygranej Davisa przez nokaut w siódmej rundzie.
- Nie tylko chcę tego rewanżu, ja wręcz się o niego modlę. Potrzebuję tego, ale tym razem zawalczymy na równych zasadach - stwierdził Garcia, który w pierwszej walce zgodził się na umowny limit oraz klauzulę o nawodnieniu w dniu walki. Do dziś utrzymuje, że gdyby nie tamte zapisy kontraktowe, to pokonałby swojego rodaka. Tylko czy teraz "Czołg" zgodzi się na te warunki i czy zaboksuje w wadze półśredniej? O ile w ogóle jeszcze zawalczy...

Pojedynek w ringu to coś więcej niż tylko umiejętności czysto bokserskie i Davis pokazał to Garcii. Niestety w spotkaniu ich dwu to Ryan okazał się być tym głupszym, co w starciu z Gervontą jest niezłym osiągnięciem. Davis /lub ktoś z jego sztabu/ wiedział, że bez tych klauzul prawdopodobnie przegra. Garcia nie pomyślał i ma to co ma. W tej chwili ich pojedynek jest mało realny. Jeden nie zechce zejść w dół, drugi jest za mały, żeby o tyle pójść w górę dla tak dobrego zawodnika. Ale jest też możliwość, że Davis, po swoich perypetiach życiowych, będzie gwałtownie potrzebował pieniędzy. Wtedy zgodzi się na warunki Garcii i wyjdzie po wypłatę.
