Czy Tyson Fury nie przeliczy się z tym powrotem na ring?
Johnny Nelson podziela niedawną opinię Davida Allena i sugeruje, że Tyson Fury (35-2-1, 24 KO) nie należy już do elity wagi ciężkiej.
"Król Cyganów" wrócił ze sportowej emerytury, wysoko wypunktował Arslanbeka Machmudowa (21-3, 19 KO), jednak Allena nie przekonał.
- Nie zostało już chyba wiele z dawnego Fury'ego. Tempo walki było słabe, a on sam bardzo wolny. Jestem pewien, że każdy z najlepszej piątki skończy Machmudowa przed czasem. Tyson tego nie zrobił, więc nie można go dalej zaliczać do Top 5 wagi ciężkiej - mówił kilka dni temu Allen. Teraz w podobnym tonie wypowiada się najdłużej panujący (wraz z Marco Huckiem) mistrz świata kategorii cruiser w historii.
- Patrząc na ten pojedynek myślałem sobie, że Tyson dalej pobije 80% zawodników z czołówki, ale czy zostanie znów mistrzem świata? Nie, i szczerze mówiąc nie za bardzo wiem, po co on jeszcze walczy? Bo na pewno nie chodzi o pieniądze. Brakuje mu chyba sławy i zainteresowania. Czasem lepiej odejść ze sportu, zanim sport odejdzie od ciebie. A on chyba przegapił ten moment. Fury to nadal bardzo dobry zawodnik, ale już nie światowego formatu. Nie będzie po raz trzeci mistrzem - uważa Nelson.

Fury jak wiadomo, gdy nie musi to się nie spina, wprawdzie ma już swoje lata, jednak gdyby potrafił wciąż zrobić formę z walk z Usykiem, to ma spore szanse na tytuł. A przecież to nie było wcale tak dawno.

Wiesz co - nie jest tajemnicą, że zawsze byłem fanem jego talentu i boksu, ale w tej walce rzeczywiście był wolny, a w defensywie pokraczny i momentami wręcz panikujący w defensywie w tych początkowych minutach. Usyk, Itauma, a dziś nawet Joshua, Dubois, Kabayel i Wardley - oni moim zdaniem dziś wygrywają z Królem. Jako kibic chętnie bym go zobaczył w walce z Gasijewem, który nawet dziś powinien mu pasować.

Sporo ciężkich walk, ale on lubi ściemniać.
