Sparował z jednym i drugim, na kogo stawia?
Aleksander Gwozdyk (21-3, 17 KO) sparował w przeszłości zarówno z Gilberto Ramirezem (48-1, 30 KO) jak i Davidem Benavidezem (31-0, 25 KO). Z tym drugim zresztą przegrał później na punkty w oficjalnej walce.
Panowie dziś są już pięściarzami kategorii cruiser, choć Benavidez zapewnia, iż to jednorazowy wyskok po pasy WBA i WBO, które "Zurdo" po zmianie limitu zdążył pozbierać. Ich pojedynek odbędzie się 2 maja w Las Vegas. Na kogo stawia Ukrainiec?
Gwozdyk jest bezpośrednio "zamieszany" w tę walkę, gdyż Ramirez zatrudnił go jako głównego sparingpartnera. Zresztą już nie pierwszy raz. I jak na sparingpartnera, okazał się wyjątkowo szczery, wszak zawodnicy zapraszani na takie obozy najczęściej wychwalają tego, który akurat im płaci.
- Sporo słyszę dyskusji o tym, który z nich uderza mocniej. W rzeczywistości żaden z nich nie jest typem punchera, a już na pewno nie można porównać ich siły ciosu z kimś takim jak Beterbijew. W tym aspekcie obaj są na zbliżonym poziomie. Decydujący będzie styl i to, który z nich lepiej się zaadoptuje do tego drugiego. W sparingach dużo trudniej mi było boksować przeciwko Benavidezowi, ale jak mawia stare przysłowie, styl robi walkę i jeden może pasować innemu, za to zupełnie nie leżeć drugiemu. To będzie decydujący czynnik w tej walce. Pamiętajmy również, że Benavidez będzie debiutował w wyższym limicie - powiedział Gwozdyk.

Fajne zestawienie, podobne style i raczej walka na przełamanie się szykuje, bo i żaden z nich inaczej nie potrafi, co pewnie wielu przypadnie do gustu. A kto wygra? moim zdaniem Benavidez.

Ramirez jest dobry lub co najwyżej bardzo dobry. Benavidez pokazał, że jest co najmniej bardzo dobry, a może elitarny. Ramirez będzie miał przewagę otrzaskania w CW, ale przecież sam szedł w górę z MW i całkiem niedawno jeszcze był w LHW. Jeśli jest między nimi różnica klas, a wygląda na to, że tak, to Benavidez sobie poradzi mimo handicapu.
