Chisora chce rewanżu z Wilderem
Historia pokazuje, że zapowiedzi bokserów nie należy brać za pewnik. Dopiero co Fury wrócił ze sportowej emerytury, ale on przynajmniej był na niej szesnaście miesięcy. Po tygodniu "emerytury" chce już wracać Derek Chisora (36-14, 23 KO).
W poprzednią sobotę w swojej pięćdziesiątej walce "War" przegrał na punkty z Deontayem Wilderem (45-4-1, 43 KO). A już od blisko trzech lat zapowiadał, że ta pięćdziesiąta walka będzie jego ostatnią. Minął tydzień i perspektywa się mu już zmieniła.
- Niestety, jestem już za stary na to gówno - mówił tuż po pojedynku były mistrz Europy wagi ciężkiej i dwukrotny pretendent do pasa WBC. Teraz jednak, gdy nieco odpoczął, zamierza dążyć do drugiej walki.
- Jestem zawiedziony punktacją, ale i całą resztą. Oba nokdauny, które mu zaliczono, były spowodowane popchnięciem, a nie jego ciosem. Liny były tak luźne, że zamiast się o nie opierać, wypadałem poza nie. Chcę więc rewanżu - powiedział Chisora.

Derek idzie w ślady swojego kumpla Tysona. Różnica jest taka, że Furemu zmiana decyzji zajmowała jednak trochę więcej czasu. Z jednej strony powtórka tego pojedynku jest bez sensu. Bo niby jak On miałby to wygrać? Będzie liczył na to, że Wilder spotka się z kosmitami i tak będzie tym zaaferowany, że nie będzie wiedział co się dzieje w ringu? A może na to, że przeciwnika dopadnie wiek? Sam też nie jest najmłodszy. Weźmie jeszcze większą dawkę soku z gumijagód? Trochę ryzykowne; serce może nie wytrzymać. Z drugiej strony Jego popularność jest tak duża i pieniądze do zarobienia tak konkretne, że kto wie. Może jednak dojdzie to do skutku.

Wilder w pełnym gazie, czy też sfatygowany wraca z tarczą z takiej konfrontacji, zresztą częściowo historia to potwierdziła. Chisora lepiej jakby dopiął trylogię z Whyte'em i to chyba najlepsza opcja dla niego teraz i kibiców też.

A mnie sie jg pomysl podoba. Byle by byl lzejszy niz ostatnio i sie przygotowal lepiej kondycyjnie to wg mnie ma realne szanse na pokonanie wildera
