Wymiana zdań Fury'ego i Joshuy
Zaraz po wczorajszym zwycięstwie nad Arslanbkiem Machmudowem (21-3, 19 KO) Tyson Fury (35-2-1, 24 KO) wraz z Turkim Alalshikhiem próbowali skłonić Anthony'ego Joshuę (29-4, 26 KO) do jasnej deklaracji w sprawie potencjalnej walki.
O walce najgłośniejszych nazwisk w brytyjskim boksie mówi się od lat. I gdy "Król Cyganów" wyraźnie próbuje zarzucić "AJ-owi" tchórzostwo, ten spokojnie kontratakuje.
Teraz chciałbym dać wszystkim walkę, na którą czekają. Chcę Joshuę. AJ, dajmy kibicom to, na co czekają - walkę o Wielką Brytanię! Wyzywam cię do walki. Przyjmujesz je? - rzucił Fury przy aprobacie Alalshikha. Gdy Joshua nie odpowiadał, "Król Cyganów" dodał:
No dalej, ty syfie, będziesz walczył, czy nie? - dodał Fury, a to sprowokowało już odpowiedź złotego medalisty olimpijskiego.
- Tyson, jesteś atencjuszem. Nie miałem nigdy problemu, by się z tobą zmierzyć. Biłem cię, gdy byliśmy dziećmi, a gdy zobaczyłem, co dzisiaj zaprezentowałeś, pobiję cię ponownie. Z całym szacunkiem, dzisiejszy wieczór jest twój, ale wiesz, że w odpowiednim czasie staniemy naprzeciw siebie. Nie będziesz mówił mi, co mam robić. Goniłem za tobą przez dziesięć lat. Kiedy będziesz już gotowy, przyjdź i przedstaw swoje warunki, a ja powiem ci, kiedy będę gotowy. To ja dyktuje warunki, ty będziesz robił, co ja mówię. Zapamiętaj o tym - zadeklarował pewny siebie Joshua.

Odgrzewany kotlet, który każdy i tak zobaczy. Ja tam się do Londynu na to przelecę

Taka odpowiedź ze strony AJ to musi być cios dla ego Tysona. Do tej pory to On był królem /przynajmniej tak Mu się wydawało/ Decydował kto z nim zawalczy, kiedy przejdzie na emeryturę i kiedy z niej wróci. A teraz to On prosi o walkę i dostał odpowiedź: ustaw się w kolejce i czekaj. Najwyraźniej Fury czuje, że tryb życia jaki prowadził zaczyna dawać o sobie znać; zaczyna się zjazd. Powoli w pojedynku z AJ nie będzie chodziło o to, żeby wygrać, ale, żeby ładnie i honorowo przegrać. Zarabiając odpowiednio dużo pieniędzy. Im pojedynek będzie później tym będzie o to trudniej. AJ jest w zupełnie innej sytuacji, pod skrzydłami Usyka zaczyna drugą młodość i Jemu się nie spieszy. A gdyby jakimś cudem /po odejściu Usyka/ zdobył pas, to wówczas Jego pozycja i pieniądze do zarobienia będą nieporównywalnie większe niż teraz. Jeśli nie będzie czekał na zdobycie pasa, to i tak osłabi Tysona odwlekając to w czasie. Dlatego Fury naciska na spotkanie jak najszybciej, a AJ mówi; spokojnie poczekajmy, to ja wyznaczę termin.

Starcie z Furym na już, Joshua jedną już przespał z Wilderem, choć paradoksalnie podejmując odrobiną ryzyka w chwili obecnej może jeszcze odgrzać tego kotleta, a potem rozbić prawdziwy skarbiec z "Cyganem vel Bumerangiem, ale jak się będą bawić w chowanego to wyjdą z tego legendarne wspomnienia, co najwyżej niedoszłej walki.
